sobota, 15 listopada 2014

"Niesamowity odcień czerwonego" część 9 i powrót :D

Więc witam was kochani po długiej przerwie , była mi ona bardzo potrzebna. Od razy piszę, że pracuję nad zamówieniem i zakończeniem tego opowiadania . 
Nie przynudzam już dłużej i życzę miłego czytania i proszę o komentarz bo to nie boli a ja się czuję weselsza. 
___________________________________________ ( JongUp POV) - Ale to twój telefon , Yongguk hyung ma do ciebie sprawę. - No tak ... ale ... no proszę tylko ten jeden raz - urwał, składając ręce. - No dobra .. ale wisisz mi przysługę - powiedziałem zrezygnowany i przyłożyłem do ucha komórkę naciskając ''odbierz''. - Himie wiem, że jesteś na mnie obrażony i zły za to co ci zrobiłem i za to jakim kompletnym chamem byłem, ale mam do ciebie wielką prośbę. Możesz ugotować powitalny obiad jutro? - WOW teraz już wiem dlaczego nasz lider jest raperem, powiedział to wszystko na jednym wydechu. Szacuneczek dla niego. Ale co to za prośba? - Hyung, a dla kogo ten powitalny obiad jutro? - powiedziałem dalej dziwiąc się z tej niecodziennej prośby. - Upie dlaczego ty .... a dobra nie ważne. No bo jutro Zelo wychodzi z szpitala – właśnie tedy sobie uświadomiłem, że Zelo jest w szpitalu i że jeszcze go nie odwiedziłem...eh..ładny ze mnie przyjaciel... - Ok, to my zrobimy ten obiad. - powiedziałem od razu. - My? Czy ja o czymś nie wiem? - spytał podejrzliwe Hyung, mogę się założyć, że na jego twarzy widniał właśnie wścibski uśmieszek. - No ja i Himchan hyung...... Ałaaa – urwałem, bo poczułem ból na ręce. - Niech zgadnę. Channie ma swoje humorki? Hymm? Hahaha. Dobra. Pogadamy jak przyjadę, wyślij mi listę zakupów w SMSie. - powiedział wyraźnie radosnym tonem. - Ok – rozłączyłem się i spojrzałem pytającym wzrokiem na Himchana. ( Himchan ) - Człowieku czy cię ryli powaliło?! - zacząłem się wydzierać. - Ale o co tobie chodzi słonko? - zapytał niewinnie. - Nie mów tak do mnie! - poczułem, że się czerwienię – Nie wiesz o co mi chodzi?! Prawie powiedziałeś liderowi o nas! I ty mnie się pytasz, o co mi kurwa cho... - nie dane jest mi dokończyć mojego monologu, gdyż Upie złączył nasze usta w słodkim pocałunku. - Przecież i tak się dowiedzą, prędzej czy później – uśmiechnął się lekko i kontynuował czynność. Ludzie wy nawet nie dacie rady wyobrazić sobie, jakie jego usta są cudowne! Kawo przepraszam, ale od dziś jego usta są moim nałogiem nr 1. One są cudne: lekko wilgotne, miękkie, blado różowe i słodkie, a do tego zwinne. Po prostu IDEALNE. - Ummm..... Proszę nie przerywaj - O rany co on ze mną robi?! Przecież ja nigdy o nic nie proszę.' - Jak teraz nie przerwę to skończymy w łóżku i ten twój idealny tyłeczek będzie cię bolał i to cholernie. - Dam radę, a tak w ogóle to dlaczego ja mam być na dole?! - zbuntowałem się. - Bo ty jesteś moją idealną księżniczką, a ja twoim księciem. - wyszczerzy się. - A chcesz się przekonać? -zapytałem poruszając brwiami. - Jeśli to cię ma uszczęśliwiać, możemy spróbować - Aww i znowu jego cudowne usta złączyły się z moimi po raz kolejny.