Więc witam was kochani po długiej przerwie , była mi ona bardzo potrzebna. Od razy piszę, że pracuję nad zamówieniem i zakończeniem tego opowiadania .
Nie przynudzam już dłużej i życzę miłego czytania i proszę o komentarz bo to nie boli a ja się czuję weselsza.
___________________________________________
( JongUp POV)
- Ale to twój telefon , Yongguk hyung ma do ciebie sprawę.
- No tak ... ale ... no proszę tylko ten jeden raz - urwał, składając ręce.
- No dobra .. ale wisisz mi przysługę - powiedziałem zrezygnowany i przyłożyłem do ucha komórkę naciskając ''odbierz''.
- Himie wiem, że jesteś na mnie obrażony i zły za to co ci zrobiłem i za to jakim kompletnym chamem byłem, ale mam do ciebie wielką prośbę. Możesz ugotować powitalny obiad jutro? - WOW teraz już wiem dlaczego nasz lider jest raperem, powiedział to wszystko na jednym wydechu. Szacuneczek dla niego. Ale co to za prośba?
- Hyung, a dla kogo ten powitalny obiad jutro? - powiedziałem dalej dziwiąc się z tej niecodziennej prośby.
- Upie dlaczego ty .... a dobra nie ważne. No bo jutro Zelo wychodzi z szpitala – właśnie tedy sobie uświadomiłem, że Zelo jest w szpitalu i że jeszcze go nie odwiedziłem...eh..ładny ze mnie przyjaciel...
- Ok, to my zrobimy ten obiad. - powiedziałem od razu.
- My? Czy ja o czymś nie wiem? - spytał podejrzliwe Hyung, mogę się założyć, że na jego twarzy widniał właśnie wścibski uśmieszek.
- No ja i Himchan hyung...... Ałaaa – urwałem, bo poczułem ból na ręce.
- Niech zgadnę. Channie ma swoje humorki? Hymm? Hahaha. Dobra. Pogadamy jak przyjadę, wyślij mi listę zakupów w SMSie. - powiedział wyraźnie radosnym tonem.
- Ok – rozłączyłem się i spojrzałem pytającym wzrokiem na Himchana.
( Himchan )
- Człowieku czy cię ryli powaliło?! - zacząłem się wydzierać.
- Ale o co tobie chodzi słonko? - zapytał niewinnie.
- Nie mów tak do mnie! - poczułem, że się czerwienię – Nie wiesz o co mi chodzi?! Prawie powiedziałeś liderowi o nas! I ty mnie się pytasz, o co mi kurwa cho... - nie dane jest mi dokończyć mojego monologu, gdyż Upie złączył nasze usta w słodkim pocałunku.
- Przecież i tak się dowiedzą, prędzej czy później – uśmiechnął się lekko i kontynuował czynność.
Ludzie wy nawet nie dacie rady wyobrazić sobie, jakie jego usta są cudowne! Kawo przepraszam, ale od dziś jego usta są moim nałogiem nr 1. One są cudne: lekko wilgotne, miękkie, blado różowe i słodkie, a do tego zwinne. Po prostu IDEALNE.
- Ummm..... Proszę nie przerywaj - O rany co on ze mną robi?! Przecież ja nigdy o nic nie proszę.'
- Jak teraz nie przerwę to skończymy w łóżku i ten twój idealny tyłeczek będzie cię bolał i to cholernie.
- Dam radę, a tak w ogóle to dlaczego ja mam być na dole?! - zbuntowałem się.
- Bo ty jesteś moją idealną księżniczką, a ja twoim księciem. - wyszczerzy się.
- A chcesz się przekonać? -zapytałem poruszając brwiami.
- Jeśli to cię ma uszczęśliwiać, możemy spróbować - Aww i znowu jego cudowne
usta złączyły się z moimi po raz kolejny.
Jest, doczekałam się :3 prawie codziennie sprawdzałam, czy nie pojawiła się kolejna część >.<
OdpowiedzUsuńCzekam na next :3
No i zapraszam do mnie http://opowiadaniaexolover.blogspot.com/?m=1