( Himchan )
Po moich przemyśleniach ruszyłem w stronę pokoju Moon'a. Muszę go zapytać. Dupa raz się żyje najwyżej mnie odrzuci. Zapukałem i otworzyłem drzwi.
- Upie? - zapytałem, wyrywając młodszego z zadumy.
-Tak Himchan hyung?
- Odpowiesz na moje pytanie? Ale szczerze, dobrze? - zapytałem z małą niepewnością w głosie.
- Dobrze – widziałem, ze był zdezorientowany
- Kochasz mnie? - wypaliłem z siebie te słowa, tak prosto z mostu. Nastała między nami niezręczna cieczą. Czułem strach...bałem się . Czego? Jednej rzeczy, odrzucenia mnie.
- Mogę ci coś pokazać? To będzie moja odpowiedz, szczera odpowiedz – Uppie powiedział spokojnym głosem.
- Ymm... tak?- czułem dezorientacje,bo... co on chce pokazać? Bo jeśli znowu chce się ze mnie śmiać, że ma lepszy kaloryfer albo robić sobie ze mnie żarty, to obiecuję, że go własnymi rękami uduszę! - To co chcesz mi pokazać? - powiedziałem lekko odchylając się do tyłu, gdyż Jongup, nic nie mówiąc, przybliżył się do mnie bardzo, ale to BARDZO blisko, aż zrobiło mi się gorąco i moje serce zaczęło dudnić jak oszalałe? Chciałem coś powiedzieć, ale nagle poczułem na moich ustach czyjeś wargi. Takie miękkie, trochę wilgotne. Boże jak ta osoba niesamowicie całuje! Nie myśląc zbyt dużo zarzucam ręce na jego szyję i pogłębiam nasz pocałunek. Nie czekając na zaproszenie sam wpycham język do jego jamy ustnej i zaczynam gładzić nim jego podniebienie. Nagle czuję, że odrywa się od mnie, zapewne aby złapać trochę powietrza
- Ymmm.... - drapię się po głowie zmieszany
- No co ? Myślałeś, że będę ciebie całował cały czas?- zaśmiał się lekko
- Eee...no..właściwe..to..tak myślałem..ech..nieważne - wstałem z łóżka, na którym jeszcze przed chwilą siedziałem z Jongup'em, z zamiarem jak najszybszego wyjścia z pokoju, ale poczułem, że zaciska wokół mojego nadgarstka mocny uścisk.
- To dobrze myślałaś księżniczko – uśmiechał się nonszalancko
-Nazwiesz mnie tak jeszcze raz, a twoje wnętrzności będą rozr.... - nie dokończyłem, bo młodszy złożył delikatny pocałunek na moich ustach
- Och, dobrze, dobrze....w każdym razie, chyba już wiesz jaka jest odpowiedź, prawda?
- Cóż, biorąc pod uwagę fakt jak się zachowałeś i co się tutaj przed chwilą sta.... - i znowu nie było mi dane dokończyć zdania, ponieważ znowu poczułem jego usta na swoich, a po chwili oddałem się magii tego pocałunku.
( Bang )
Siedziałem cały czas na krześle koło łóżka, nieprzytomnego Zelo, trzymając jego rękę.
- Youngguk hyung? - usłyszałem cichy, ochrypły szept – Gukkie, jesteś tutaj? - Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że Zelo do mnie mówi i to nie jest sen. Mimo eksplodujących we mnie emocji i szczęścia, postanowiłem zachować spokój.
- Tak, jestem tu, odpoczywaj – powiedziałem spokojnie, delikatnie się uśmiechając
-Ja...hyung....kocha..
- Ja ciebie też... – odpowiedziałem, nie pozwalając mu skończyć wypowiedzi. Jello spojrzał na mnie szerokimi oczami, po czym uśmiechnął się. - A teraz śpij, musisz wydobrzeć – pogłaskałem jego dłoń.
- Dobrze - odpowiedział i zamknął oczy. poczekałem, aż zaśnie i szybko wybiegłem prosto do dyżurki i w między czasie stając się dodzwonić do Himchana.
- Pacjent z sali 150 wybudził się z śpiączki -zwróciłem się krzykiem do pielęgniarki,a szybko pobiegła do sali, w której jest Zelo.
niedziela, 21 września 2014
'Niesamowity odcień czerwonego'' część 6
( Yongguk )
- Lekarza! Szybko do sali numer 150 proszę! - krzyczę, a po dwóch minutach zjawia się koło mnie lekarz i pielęgniarka i wypytują się mnie co się stało.
- Proszę się uspokoić i powiedzieć nam co się stało, bo nie będziemy nic zrobić - nosz kurna ta pielęgniarka jaja sobie ze mnie robi czy co?!
- Już mówiłem, że jak zwykle siedziałem na krześle koło łózka i trzymałem jego rękę kiedy on nagle odwzajemnił mój uścisk. - boże błagam niech to głupia baba coś zrobi!
- Dobrze teraz możemy spokojnie stwierdzić, że pana przyjaciel - no niestety TYLKO przyjaciel - ma szanse na wybudzenie się. Podobno jak ktoś jest w śpiące doskonale wszystko słyszy, co się wokół niego dzieje, proszę niech będzie przy nim ktoś z rodziny cały czas.
- Niestety, ale on nie ma rodziny. - mówiąc to, odwracam głowę w bok.
- Zmarli?
- Tak w wypadku samochodowym – odpowiadam nie patrząc w jej oczy.
-A jest pan w stanie się zaopiekować nim? - no proszę pani gdyby tylko pani wiedziała, co ja do niego czuję nie było by tego pytania.
- Tak oczywiście, jeśli będę czuł jakąś potrzebę snu i takie tam, to zadzwonię do przyjaciół i oni się nim zajmą.
( Himchan )
Szczerze to aż wstydzę się tego, że chciałem aby Zelo zniknął z tego świata. Yongguk kocha jego, nie mnie. Powinienem się z tym pogodzić. Ja byłem przez tyle lat byłem zauroczony Yonggukiem, że nie zwracałem uwagę na Jongupa i to był mój błąd. Zawsze gdy coś mnie trapiło, Uppie widział to i chciał ze mną o tym porozmawiać, a gdy nie chciałem rozmów, on starał się mnie pocieszyć, opowiadając jeden z tych banalnych kawałów lub wygłupiając się. O dziwo zawsze działało. Nawet teraz, potrafił mnie pocieszyć. Tak, to był błąd, że nie nigdy wcześniej nie popatrzyłem mu w oczy, bo zauważyłem w jego oczach strach, niepokój oraz miłość. Miłość do mnie. Miłość na którą nie zasługuję.
( Jongup )
Oj Himie, ty nawet nie wiesz jak bardzo mocnym uczuciem ciebie darzę. Nie masz pojęcia jak cierpię kiedy widzę, że uśmiechasz się kiedy koło ciebie pojawia Gukie, a gdy ja przychodzę nagle zakładasz swoją maskę bez uczuć. Nie wiesz jak cierpię, kiedy się smucisz i kiedy widzę łzy w twoich oczach. To tak bardzo mnie boli ... Proszę przestań się od mnie odsuwać to najgorsze co możesz mi zrobić. - Upie? - słyszę głos hyunga, który wyrywa mnie z zamyślenia.
- Tak, Himchan hyung?
- Odpowiesz na moje pytanie? Ale szczerze, dobrze? - pyta z niepewnością.
- Dobrze – odpowiadam, czując niepokój.
- Kochasz mnie ?
sobota, 20 września 2014
One Shot : Prawdziwy przyjaciel a może ktoś więcej ?
Od razu przepraszam, że tydzień temu nic nie dodałam i nie mam nic na swoją obronę . Przepraszam także Maria Timm Wilczek Heedo dla której jest ten One Sot i mam nadzieje, że się spodoba i wybaczy mi, że musiała tak długo na niego czekać :(
Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania bo to nie boli :)
_______________________
________- miejsce na imię Gram sobie spokojnie na pianinie i płaczę. Płaczę, ponieważ moja druga połówka mnie zdradziła. Nie wychodzę z domu od tygodnia, mój telefon dzwoni co chwilę, ktoś codziennie puka do moich drzwi. Nie wytrzymuję w końcu odbieram telefon -Halo ______? dlaczego wcześniej nie odbierałaś ? - odzywa się głos po drugiej stronie - ….- nic nie mówię bo nie mam sił na to - Jesteś tam ? - pyta, a ja zaczynam znowu płakać - za chwilę u ciebie będę. - rozłączył się Jaki on jest kochany, zawsze mogę na niego liczyć. To właśnie on dzwonił do mnie codziennie, kilkadziesiąt razy. Heedo odkąd go znam zawsze się o mnie martwił i podnosił mnie na duchu kiedy się pokłóciłam z chłopakiem. Może wydawać się to dziwne ale mojego Oppę poznałam w wesołym miasteczku. *trzy lata temu* Idę z czterema butelkami picia do stolika, przy którym siedzą moje przyjaciółki, aż tu nagle ktoś na mnie wpada i rozlewa na nas napoje. - Ummm przepraszam nie chciałem – mówi speszony chłopa - Nic się nie stało - uśmiecham się delikatnie - Jak to nic? Masz cały mokry podkoszulek, przecież możesz zachorować! - To nic takiego ty też masz mokry podkoszulek. Poczekaj tutaj na mnie chwilę. Nie czekając na jego odpowiedz pobiegłam do stolika, gdzie czekały na mnie przyjaciółki - _______ gdzie są nasze napoje i dlaczego jesteś mokra? - pytają lustrując mnie z góry na dół - Ciekawa historia wiąże się z tym dziewczyny – śmieję się - ale opowiem wam ją kiedy indziej może jutro, bo teraz uciekam. - Gdzie?! - spytała się moja ukochana trójka - Jak to gdzie, do domu. Jakoś mi się nie chcę być chorą. - Ok to idź.. - To paaa dziewczyny - pomachałam im na pożegnanie i ruszyłam do chłopaka, który stał tam, gdzie doszło do ''wypadku''. Ok _______ musisz znaleźć w sobie odwagę i mu powiedzieć, że teraz idziecie do twojego domu żeby .... Kurde jak by to powiedzieć, żeby to nie wyglądało dwuznacznie? - Ok już jestem - To co teraz robimy ? - Idziemy do mnie chodź - błagam tylko nie pomyśl sobie coś, czego nie powinieneś... - Okej, ale rozbierać się to ja nie będę – pokazał mi swoje śnieżnobiałe ząbki w szerokim uśmiechu - Mam taką nadzieję – przewróciłam oczami i ruszyłam Kiedy szliśmy do mojego domu, który dzielę z bratem dowiedziałam się jak ma na imię i że jest w zespole, w którym jest jeszcze pięciu innych chłopaków. - No to jesteśmy już -Serio? -Tak, a co? - pytam wpuszczając go do domu - Ymmm mieszkam nie daleko... - To fajnie, a teraz ściągaj ten podkoszulek, a ja idę po poszukać tobie jakiś inny. -No dobra... Kiedy ściągnął podkoszulek, aż prawie pisnęłam cicho i właśnie wtedy mój kochany braciszek musiał wrócić - _____ co tutaj się dzieje ?! - Dzień dobry - Przywitał się Heedo z moim braciszkiem - Nie dla ciebie dobry ,bo cię zaraz zabiję - Nikt nikogo nie będzie zabijał! - popatrzyłam na brata z mordem w oczach - Może ta sytuacja wygląda dwuznacznie, ale to jest po prostu mój KOLEGA - powiedziałam to słowo trochę głośniej - ma wybrudzony podkoszulek, gdyż ja wylałam na niego sok i zaproponowałam, że wypiorę jego podkoszulek ,a dam twój w tym czasie. Więc kochany braciszku przynieś mu podkoszulek, a ty mi daj ten splamiony, bo chcę go wyprać. *teraźniejszość* Kiedy tak przypominałam sobie ten dzień zadzwonił dzwonek. -_______ otwórz proszę wiem, że tak jesteś! Otworzyłam mu drzwi i nagle poczułam, że tracę grunt pod nogami. (Heedo) -_______ otwórz proszę wiem, że tak jesteś! Jest udało się, otworzyła mi . o nie nie nie tylko nie to. Zanim zdążyłem przejść przez próg ona zasłabła i poleciała na mnie. 1 godzinę później (ty) - Co się stało? - pytam otwierając oczy i rozglądając się po salonie - Zemdlałaś. - stwierdza - Czy ty coś w ogóle jadłaś przez ten czas? -Ymmm jak tak teraz o tym myślę, to jakoś tak nie miałam na nic ochoty oppa. - Ehh – wzdycha - Zrobiłem zakupy kiedy spałaś i trochę ogarnąłem ten chlew - Jaki chlew? - pytam i przypominam sobie jak wyglądał mój domu wcześniej, a jak teraz - O nie nie będziesz udawać, że było tutaj czysto – chłopak śmieje się - _____ ? -Tak ? - Wiem, że to może za wcześnie jak dla ciebie, ale ja już tak nie mogę ,raz się żyje .. No bo ja...ja ciebie kocham On mnie kocha? I co ja teraz mam zrobić? Co mam teraz mu powiedzieć? - Już idę jutro przyjdę do ciebie, żeby zrobić coś do jedzenia – widocznie speszony Heedo podrapał się po głowie i ruszył do drzwi. Pobiegłam za nim i chwyciłam go za rękę. - Zostań .... proszę ... zostań ze mną Oppa bo ja ... ja ciebie też kocham. - po tych słowach Heedo złączył nasze usta w słodkim pocałunku.
Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania bo to nie boli :)
_______________________
________- miejsce na imię Gram sobie spokojnie na pianinie i płaczę. Płaczę, ponieważ moja druga połówka mnie zdradziła. Nie wychodzę z domu od tygodnia, mój telefon dzwoni co chwilę, ktoś codziennie puka do moich drzwi. Nie wytrzymuję w końcu odbieram telefon -Halo ______? dlaczego wcześniej nie odbierałaś ? - odzywa się głos po drugiej stronie - ….- nic nie mówię bo nie mam sił na to - Jesteś tam ? - pyta, a ja zaczynam znowu płakać - za chwilę u ciebie będę. - rozłączył się Jaki on jest kochany, zawsze mogę na niego liczyć. To właśnie on dzwonił do mnie codziennie, kilkadziesiąt razy. Heedo odkąd go znam zawsze się o mnie martwił i podnosił mnie na duchu kiedy się pokłóciłam z chłopakiem. Może wydawać się to dziwne ale mojego Oppę poznałam w wesołym miasteczku. *trzy lata temu* Idę z czterema butelkami picia do stolika, przy którym siedzą moje przyjaciółki, aż tu nagle ktoś na mnie wpada i rozlewa na nas napoje. - Ummm przepraszam nie chciałem – mówi speszony chłopa - Nic się nie stało - uśmiecham się delikatnie - Jak to nic? Masz cały mokry podkoszulek, przecież możesz zachorować! - To nic takiego ty też masz mokry podkoszulek. Poczekaj tutaj na mnie chwilę. Nie czekając na jego odpowiedz pobiegłam do stolika, gdzie czekały na mnie przyjaciółki - _______ gdzie są nasze napoje i dlaczego jesteś mokra? - pytają lustrując mnie z góry na dół - Ciekawa historia wiąże się z tym dziewczyny – śmieję się - ale opowiem wam ją kiedy indziej może jutro, bo teraz uciekam. - Gdzie?! - spytała się moja ukochana trójka - Jak to gdzie, do domu. Jakoś mi się nie chcę być chorą. - Ok to idź.. - To paaa dziewczyny - pomachałam im na pożegnanie i ruszyłam do chłopaka, który stał tam, gdzie doszło do ''wypadku''. Ok _______ musisz znaleźć w sobie odwagę i mu powiedzieć, że teraz idziecie do twojego domu żeby .... Kurde jak by to powiedzieć, żeby to nie wyglądało dwuznacznie? - Ok już jestem - To co teraz robimy ? - Idziemy do mnie chodź - błagam tylko nie pomyśl sobie coś, czego nie powinieneś... - Okej, ale rozbierać się to ja nie będę – pokazał mi swoje śnieżnobiałe ząbki w szerokim uśmiechu - Mam taką nadzieję – przewróciłam oczami i ruszyłam Kiedy szliśmy do mojego domu, który dzielę z bratem dowiedziałam się jak ma na imię i że jest w zespole, w którym jest jeszcze pięciu innych chłopaków. - No to jesteśmy już -Serio? -Tak, a co? - pytam wpuszczając go do domu - Ymmm mieszkam nie daleko... - To fajnie, a teraz ściągaj ten podkoszulek, a ja idę po poszukać tobie jakiś inny. -No dobra... Kiedy ściągnął podkoszulek, aż prawie pisnęłam cicho i właśnie wtedy mój kochany braciszek musiał wrócić - _____ co tutaj się dzieje ?! - Dzień dobry - Przywitał się Heedo z moim braciszkiem - Nie dla ciebie dobry ,bo cię zaraz zabiję - Nikt nikogo nie będzie zabijał! - popatrzyłam na brata z mordem w oczach - Może ta sytuacja wygląda dwuznacznie, ale to jest po prostu mój KOLEGA - powiedziałam to słowo trochę głośniej - ma wybrudzony podkoszulek, gdyż ja wylałam na niego sok i zaproponowałam, że wypiorę jego podkoszulek ,a dam twój w tym czasie. Więc kochany braciszku przynieś mu podkoszulek, a ty mi daj ten splamiony, bo chcę go wyprać. *teraźniejszość* Kiedy tak przypominałam sobie ten dzień zadzwonił dzwonek. -_______ otwórz proszę wiem, że tak jesteś! Otworzyłam mu drzwi i nagle poczułam, że tracę grunt pod nogami. (Heedo) -_______ otwórz proszę wiem, że tak jesteś! Jest udało się, otworzyła mi . o nie nie nie tylko nie to. Zanim zdążyłem przejść przez próg ona zasłabła i poleciała na mnie. 1 godzinę później (ty) - Co się stało? - pytam otwierając oczy i rozglądając się po salonie - Zemdlałaś. - stwierdza - Czy ty coś w ogóle jadłaś przez ten czas? -Ymmm jak tak teraz o tym myślę, to jakoś tak nie miałam na nic ochoty oppa. - Ehh – wzdycha - Zrobiłem zakupy kiedy spałaś i trochę ogarnąłem ten chlew - Jaki chlew? - pytam i przypominam sobie jak wyglądał mój domu wcześniej, a jak teraz - O nie nie będziesz udawać, że było tutaj czysto – chłopak śmieje się - _____ ? -Tak ? - Wiem, że to może za wcześnie jak dla ciebie, ale ja już tak nie mogę ,raz się żyje .. No bo ja...ja ciebie kocham On mnie kocha? I co ja teraz mam zrobić? Co mam teraz mu powiedzieć? - Już idę jutro przyjdę do ciebie, żeby zrobić coś do jedzenia – widocznie speszony Heedo podrapał się po głowie i ruszył do drzwi. Pobiegłam za nim i chwyciłam go za rękę. - Zostań .... proszę ... zostań ze mną Oppa bo ja ... ja ciebie też kocham. - po tych słowach Heedo złączył nasze usta w słodkim pocałunku.
niedziela, 7 września 2014
Ogłoszenie parafialne numer 1
Uwaga uwaga !
Niestety , ale mam wrednego młodszego brata i usunął mi kolejny rozdział oraz One Shota ale nie bujdzie się ludzie bo mam to wszystko napisane w zeszycie ( mądra ja xD ). Posty będę dodawać co tydzień w sobotę albo w niedzielę ponieważ mam strasznie dużo nauki a rok szkolny dopiero się zaczął :(
poniedziałek, 1 września 2014
'Niesamowity odcień czerwonego'' część 5
A oto pięty rozdział opowiadania życzę miłego czytania i proszę o komentowanie :)
( Zelo )
Boję się. Tak bardzo się boje, że nigdy już nie zobaczę jego uśmiechniętej twarzy. Mimo, że list był położony na pralce nie mam pewności czy go przeczytasz. Najbardziej tego się boję. Wciąż chodzę przez korytarze pełne lustr. Gdzie nie spojrzę, widzę lustra, a w nich odbicie mojej sylwetki. Zaczynam biec myślą , że to mi pomoże wydostać się stąd. Kiedy biegnę, w lustrach nie widzę już swojej sylwetki całej we krwi, tylko wspomnienia moje i Yongguka. Wspomnienia te są dobre jak i te złe.
( Himchan )
Martwię się o Yongguka, ale nie mogę spojrzeć mu w oczy. Po prostu nie potrafię. Tak bardzo go kocham, że zaczynam go nienawidzić. Nie wiem jak to możliwe, ale z dnia na dzień uświadamiam jaki byłem głupi. Próbowałem wszystkiego aby się we mnie zakochał. Pokazywałem nasze wspólne zdjęcia z dzieciństwa, starałem się, żeby był o mnie zazdrosny , pocieszałem go kiedy ten głupi szczeniak znów coś głupiego palną, a nawet szukałem fanficków o naszej dwójce ( oczywiście +18 ) i mu czytałem. Zawsze się zastanawiałem dlaczego jest ich tak mało , zazwyczaj znajdywałem: Bang Zelo i Himchan Jongup. Kiedy czytałem opowiadanie o mnie i Upie puszczałem buraka albo miałem nie mały problem w spodniach. Jak teraz rozmyślam to on zachowywał się wobec mnie jak Yongguk do Zelo. Zawsze mogłem mu się wyżalić, porozmawiać i nawet mogłem spać razem z nim w jednym łóżku. Zauważyłem, że kiedy przytulałem się do Banga, on miał w oczach smutek i może była też tam jakaś cząstka żalu. Nazywam się Himchan i pierwszy raz od dłuższego czasu chyba czuję coś więcej do drugiej osoby niż przyjaźń i nie jest to lider zespołu.
( Youngguk )
Siedzę na krześle obok łóżka szpitalnego, na którym leży najbliższa osoba mojemu sercu. Nie ma z nim żadnego kontaktu od czterech dni. Jestem zły. Zły na siebie, że nie zauważyłem. Zły na siebie, że do tego dopuściłem. Zły na siebie, że nie mogę dla niego nic zrobić. Trzymam jego chłodną dłoń w swoich i nagle czuję, że się poruszył. Patrzę w nasze dłonie i czekam, aby zrobił to znowu. Boję się, że przez to, że nie śpię mam jakieś halucynacje. Nie, jednak nie mam, splótł swoje palce z moimi, a ja wybiegam na korytarz.
- Lekarza! Szybko do Sali numer 150 proszę! - Krzyczę, a obok mnie po dwóch minutach zjawia się koło mnie lekarz i pielęgniarka i wypytują się mnie co się stało .
( Zelo )
Boję się. Tak bardzo się boje, że nigdy już nie zobaczę jego uśmiechniętej twarzy. Mimo, że list był położony na pralce nie mam pewności czy go przeczytasz. Najbardziej tego się boję. Wciąż chodzę przez korytarze pełne lustr. Gdzie nie spojrzę, widzę lustra, a w nich odbicie mojej sylwetki. Zaczynam biec myślą , że to mi pomoże wydostać się stąd. Kiedy biegnę, w lustrach nie widzę już swojej sylwetki całej we krwi, tylko wspomnienia moje i Yongguka. Wspomnienia te są dobre jak i te złe.
( Himchan )
Martwię się o Yongguka, ale nie mogę spojrzeć mu w oczy. Po prostu nie potrafię. Tak bardzo go kocham, że zaczynam go nienawidzić. Nie wiem jak to możliwe, ale z dnia na dzień uświadamiam jaki byłem głupi. Próbowałem wszystkiego aby się we mnie zakochał. Pokazywałem nasze wspólne zdjęcia z dzieciństwa, starałem się, żeby był o mnie zazdrosny , pocieszałem go kiedy ten głupi szczeniak znów coś głupiego palną, a nawet szukałem fanficków o naszej dwójce ( oczywiście +18 ) i mu czytałem. Zawsze się zastanawiałem dlaczego jest ich tak mało , zazwyczaj znajdywałem: Bang Zelo i Himchan Jongup. Kiedy czytałem opowiadanie o mnie i Upie puszczałem buraka albo miałem nie mały problem w spodniach. Jak teraz rozmyślam to on zachowywał się wobec mnie jak Yongguk do Zelo. Zawsze mogłem mu się wyżalić, porozmawiać i nawet mogłem spać razem z nim w jednym łóżku. Zauważyłem, że kiedy przytulałem się do Banga, on miał w oczach smutek i może była też tam jakaś cząstka żalu. Nazywam się Himchan i pierwszy raz od dłuższego czasu chyba czuję coś więcej do drugiej osoby niż przyjaźń i nie jest to lider zespołu.
( Youngguk )
Siedzę na krześle obok łóżka szpitalnego, na którym leży najbliższa osoba mojemu sercu. Nie ma z nim żadnego kontaktu od czterech dni. Jestem zły. Zły na siebie, że nie zauważyłem. Zły na siebie, że do tego dopuściłem. Zły na siebie, że nie mogę dla niego nic zrobić. Trzymam jego chłodną dłoń w swoich i nagle czuję, że się poruszył. Patrzę w nasze dłonie i czekam, aby zrobił to znowu. Boję się, że przez to, że nie śpię mam jakieś halucynacje. Nie, jednak nie mam, splótł swoje palce z moimi, a ja wybiegam na korytarz.
- Lekarza! Szybko do Sali numer 150 proszę! - Krzyczę, a obok mnie po dwóch minutach zjawia się koło mnie lekarz i pielęgniarka i wypytują się mnie co się stało .
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)