poniedziałek, 1 września 2014

'Niesamowity odcień czerwonego'' część 5

A oto pięty rozdział opowiadania życzę miłego czytania i proszę o komentowanie :)
( Zelo )
Boję się. Tak bardzo się boje, że nigdy już nie zobaczę jego uśmiechniętej twarzy. Mimo, że list był położony na pralce nie mam pewności czy go przeczytasz. Najbardziej tego się boję. Wciąż chodzę przez korytarze pełne lustr. Gdzie nie spojrzę, widzę lustra, a w nich odbicie mojej sylwetki. Zaczynam biec myślą , że to mi pomoże wydostać się stąd. Kiedy biegnę, w lustrach nie widzę już swojej sylwetki całej we krwi, tylko wspomnienia moje i Yongguka. Wspomnienia te są dobre jak i te złe.
( Himchan )
Martwię się o Yongguka, ale nie mogę spojrzeć mu w oczy. Po prostu nie potrafię. Tak bardzo go kocham, że zaczynam go nienawidzić. Nie wiem jak to możliwe, ale z dnia na dzień uświadamiam jaki byłem głupi. Próbowałem wszystkiego aby się we mnie zakochał. Pokazywałem nasze wspólne zdjęcia z dzieciństwa, starałem się, żeby był o mnie zazdrosny , pocieszałem go kiedy ten głupi szczeniak znów coś głupiego palną, a nawet szukałem fanficków o naszej dwójce ( oczywiście +18 ) i mu czytałem. Zawsze się zastanawiałem dlaczego jest ich tak mało , zazwyczaj znajdywałem: Bang Zelo i Himchan Jongup. Kiedy czytałem opowiadanie o mnie i Upie puszczałem buraka albo miałem nie mały problem w spodniach. Jak teraz rozmyślam to on zachowywał się wobec mnie jak Yongguk do Zelo. Zawsze mogłem mu się wyżalić, porozmawiać i nawet mogłem spać razem z nim w jednym łóżku. Zauważyłem, że kiedy przytulałem się do Banga, on miał w oczach smutek i może była też tam jakaś cząstka żalu. Nazywam się Himchan i pierwszy raz od dłuższego czasu chyba czuję coś więcej do drugiej osoby niż przyjaźń i nie jest to lider zespołu.
( Youngguk ) 
Siedzę na krześle obok łóżka szpitalnego, na którym leży najbliższa osoba mojemu sercu. Nie ma z nim żadnego kontaktu od czterech dni. Jestem zły. Zły na siebie, że nie zauważyłem. Zły na siebie, że do tego dopuściłem. Zły na siebie, że nie mogę dla niego nic zrobić. Trzymam jego chłodną dłoń w swoich i nagle czuję, że się poruszył. Patrzę w nasze dłonie i czekam, aby zrobił to znowu. Boję się, że przez to, że nie śpię mam jakieś halucynacje. Nie, jednak nie mam, splótł swoje palce z moimi, a ja wybiegam na korytarz.
- Lekarza! Szybko do Sali numer 150 proszę! - Krzyczę, a obok mnie po dwóch minutach zjawia się koło mnie lekarz i pielęgniarka i wypytują się mnie co się stało .

3 komentarze:

  1. Czekam na dalszą akcję, Boże świetne :3 i mam nadzieję, że zajrzysz też do mnie i ślad po sobie zostawisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się , że ktoś czyta moje opowiadanie :)
      Jak będę miała czas na 100 % zobaczę na twojego bloga obiecuję :D

      Usuń
  2. Bardzo fajne :) Jestem ciekawa co będzie dalej. Rozdziały mogłyby być trochę dłuższe, ale tak to wszystko ok. Będę tutaj częściej zaglądać. Czekam do następnego rozdziału i weny życzę :* ~Mine Chan

    OdpowiedzUsuń