niedziela, 21 września 2014

'Niesamowity odcień czerwonego'' część 7

( Himchan )
Po moich przemyśleniach ruszyłem w stronę pokoju Moon'a. Muszę go zapytać. Dupa raz się żyje najwyżej mnie odrzuci. Zapukałem i otworzyłem drzwi.
 - Upie? - zapytałem, wyrywając młodszego z zadumy.
-Tak Himchan hyung?
 - Odpowiesz na moje pytanie? Ale szczerze, dobrze? - zapytałem z małą niepewnością w głosie.
 - Dobrze – widziałem, ze był zdezorientowany
- Kochasz mnie? -  wypaliłem z siebie te słowa, tak prosto z mostu. Nastała między nami niezręczna cieczą. Czułem strach...bałem się . Czego? Jednej rzeczy, odrzucenia mnie. 
- Mogę ci coś pokazać? To będzie moja odpowiedz, szczera odpowiedz – Uppie powiedział spokojnym głosem.
 - Ymm... tak?- czułem dezorientacje,bo... co on chce pokazać? Bo jeśli znowu chce się ze mnie śmiać, że ma lepszy kaloryfer albo robić sobie ze mnie żarty, to obiecuję, że go własnymi rękami uduszę! - To co chcesz mi pokazać? - powiedziałem lekko odchylając się do tyłu, gdyż Jongup,  nic nie mówiąc, przybliżył się do mnie bardzo, ale to BARDZO blisko, aż zrobiło mi się gorąco i moje serce zaczęło dudnić jak oszalałe? Chciałem coś powiedzieć, ale nagle poczułem na moich ustach czyjeś wargi. Takie miękkie, trochę wilgotne. Boże jak ta osoba niesamowicie całuje! Nie myśląc zbyt dużo zarzucam ręce na jego szyję i pogłębiam nasz pocałunek. Nie czekając na zaproszenie sam wpycham język do jego jamy ustnej i zaczynam gładzić nim jego podniebienie. Nagle czuję, że odrywa się od mnie, zapewne aby złapać trochę powietrza
- Ymmm.... - drapię się po głowie zmieszany
- No co ? Myślałeś, że będę ciebie całował cały czas?- zaśmiał się lekko
 - Eee...no..właściwe..to..tak myślałem..ech..nieważne - wstałem z łóżka, na którym jeszcze przed chwilą siedziałem z Jongup'em, z zamiarem jak najszybszego wyjścia z pokoju, ale poczułem, że zaciska wokół mojego nadgarstka mocny uścisk. 
- To dobrze myślałaś księżniczko – uśmiechał się nonszalancko 
 -Nazwiesz mnie tak jeszcze raz, a twoje wnętrzności będą rozr.... - nie dokończyłem, bo młodszy złożył delikatny pocałunek na moich ustach 
-  Och, dobrze, dobrze....w każdym razie, chyba już wiesz jaka jest odpowiedź, prawda? 
- Cóż, biorąc pod uwagę fakt jak się zachowałeś i co się tutaj przed chwilą sta.... - i znowu nie było mi dane dokończyć zdania, ponieważ znowu poczułem jego usta na swoich, a po chwili oddałem się magii tego pocałunku.
 ( Bang ) 
Siedziałem cały czas na krześle koło łóżka, nieprzytomnego Zelo, trzymając jego rękę.
 - Youngguk hyung? - usłyszałem cichy, ochrypły szept – Gukkie, jesteś tutaj?  - Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że Zelo do mnie mówi i to nie jest sen. Mimo eksplodujących we mnie emocji i szczęścia, postanowiłem zachować spokój.
- Tak, jestem tu, odpoczywaj – powiedziałem spokojnie, delikatnie się uśmiechając
-Ja...hyung....kocha..
- Ja ciebie też... – odpowiedziałem, nie pozwalając mu skończyć wypowiedzi. Jello spojrzał na mnie szerokimi oczami, po czym uśmiechnął się. - A teraz śpij, musisz wydobrzeć – pogłaskałem jego dłoń.
- Dobrze - odpowiedział i zamknął oczy. poczekałem, aż zaśnie i szybko wybiegłem prosto do dyżurki i w między czasie stając się dodzwonić do Himchana. 
- Pacjent z sali 150 wybudził się z śpiączki -zwróciłem się krzykiem do pielęgniarki,a szybko pobiegła do sali, w której jest Zelo.

1 komentarz:

  1. Oczywiście, że będę czekać na dalszą akcję :3 rzadko zdarza mi się czytać tego typu opowiadania, więc jeżeli czytam to znaczy, iż mnie baaaardzo wciągnęło :3 i jeszcze raz dzięki za one shota :)

    OdpowiedzUsuń