Szłaś właśnie do domu od koleżanki. Było już trochę ciemno, a latarnie jak na złość nie wszystkie świeciły. Bałaś się i to cholernie po tym, co stało się dwa lata temu. Tak właśnie tak, dwa lata temu twoi rodzice zostali zaatakowani przez rabusiów, którzy chcieli zwyczajnie pieniądze i wartościowe rzeczy, które wtedy mieli przy sobie. Akurat to wszystko wydarzyło się w twoje urodziny. I właśnie od tamtej pory nie obchodzisz swoich urodzin. W dzień swoich urodzin pamiętasz, że poznałaś właśnie J-Hoon’a w szkole.
*RETROSPEKCJA*
Szłaś sobie z ( ________) przez korytarz szkolny rozmawiając o jutrzejszej imprezie urodzinowej niespodziance, którą urządzają tobie rodzice. Wiedziałaś, że twoi rodzice będą coś kombinować wraz z twoją koleżanką, więc ją wypytywałaś, co kombinują i w końcu się wygadała. Kiedy pytałaś się jej o szczegóły tej niespodzianki wpadł na ciebie nowy uczeń w szkole i wszystkie książki jakie tylko miałaś w ręce padły na podłogę.
- Ymmmm przepraszam bardzo, pomogę Ci pozbierać te wszystkie książki. - powiedział zakłopotany chłopak drapiąc się po głowie i zaczynając zbierać książki.
Uśmiechnęłaś się do niego, a on do ciebie. Właśnie wtedy się w nim zakochałaś. Nigdy nie myślałaś, że zakochasz się od pierwszego wejrzenia, ponieważ nigdy w to nie wierzyłaś, a jednak tak się stało.
Przez nie uwagę zabrałaś jego książkę, a on twoją . Postanowiłaś, że jak skoczysz lekcje to mu ją po prostu oddasz. Dowiedziałaś się, że ma na imię J-Hoon z książki, którą akurat mu wzięłaś. Byliście z tego samego roku tylko, że ty chodziłaś do klasy b a on do klasy c i akurat mieliście te same książki, więc nie było problemu, że ci zabrał książkę, bo ty mu wzięłaś z tego samego przedmiotu, co on tobie. Na długiej przerwie spytałaś koleżanki z jego klasy, o której kończą lekcje. Dowidziałaś się, że on kończy po 7, a ty w ten dzień kończyłaś po 6, więc musiałaś chwilę zaczekać na niego. Przez ten czas kiedy na niego czekałaś myślałaś cały czas o nim. Zapomniałaś o imprezie, którą przygotowują Ci rodzice. Kiedy zadzwonił dzwonek na przerwę trochę się zdziwiłaś, bo myślałaś, że lekcja trwało dopiero od pięciu minut ,a tu jeż minęło 45.
- J-Hoon! Zaczekaj mam twoją książkę – Krzyknęłaś, zauważając chłopaka.
- Ja właśnie też mam twoją heh. Chciałem ci ją oddać już wcześniej, ale nie mogłem cię znaleźć.
- To nic ...dobra trzymaj książkę, bo ja już uciekam do domu. Rodzice pewnie się o mnie martwią .
- Zaczekaj jeszcze chwilę, pójdę szybko się przebrać i ciebie odprowadzę do domu . - uśmiechnął się do ciebie słodko
-Oh.. Ok – odpowiedziałaś zdziwiona propozycją, chociaż podobało ci się to.
Po 5 minutach razem wyszliście z szkoły, a wszyscy zaczęli się na was gapić. Mimo to nie wstydziłaś się, bo byłaś już do tego przyzwyczajona. Podczas drogi dowiedziałaś się o nim kilka fajnych rzecz,y tak jak i on dowiedział się kilku faktów o tobie.
- No to do zobaczenia jutro w szkole J-Hoon – powiedziałaś, gdy staliście już przy twoim domu.
- Hahahaha nie wiedziałem, że będę mieć taką śliczną sąsiadkę Gdybym wiedział przeprowadziłbym się już wcześniej. -
Jak zawsze na twoje policzki wkradł się mały rumieniec dzięki komplementowi
- Nie wiedziałam, że ty jesteś moim nowym sąsiadem – uśmiech nie schodził ci z twarzy tak jak i jemu – Wpadnę do ciebie około 16 z sernikiem ok. ?
- Ale sernik bez rodzynek o ?
- To oczywiste! Rodzynki są ohydne. -
Roześmialiście się obydwoje i w końcu kiedy już trochę się uspokoiliście pożegnaliście się i poszliście do swoich domów.
*TERAŹNIEJSZOŚĆ*
Kiedy wracałaś do domu wydawało ci się, że ktoś cię śledzi. Kiedy obróciłaś się do tyłu zobaczyłaś mężczyznę ubranego na czarno. Przyśpieszył trochę, więc ty również. Zaczęłaś biec, ponieważ się wystraszyłaś lecz tajemnicza postać również zaczęła biec, niestety okazało się, że on był szybszy od ciebie i ciebie dogonił.
- Hej _______ zaczekaj ! To ja J-Hoon!
Kiedy usłyszałaś to co mówi od razu się zatrzymałaś .
- Boże kochany, jak ty szybko biegasz ! Za chwile chyba zejdę z tego świata. - powiedziałz dyszany chłopak, opierając ręce na kolanach.
- Przepraszam nie wiedziałam, że to ty. Bałam się, dobrze wiesz co się stało z moimi rodzicami, a ja nie chcę żeby moja babcia dziadek znowu to przeżywali co dwa lata temu.
Kiedy to mówiłaś zaczęłaś płakać jak małe dziecko.
- Dobrze nie płacz już ______ ciiiiiiii
Kiedy to mówił wziął ciebie w swoje ramiona, a ty to wykorzystałaś i się w niego wtuliłaś.
-______ ja już tak nie mogę wytrzymać i muszę ci powiedzieć w końcu, co do ciebie czuję. Tylko proszę nie przerywaj mi.
- Eee...dobrze
Kiedy to mówiłaś oderwałaś się od niego, byłaś trochę zmieszana.
- Więc _____ jesteś wyjątkową dziewczyną, dzięki tobie wiem jak żyć. Bez ciebie moje życie nie miało by sensu. Po tym jak ci to powiem możesz mnie znienawidzić, ale ja już tak dłużej nie mogę. _____ ja ciebie kocham. Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.
Zamurowało cię to, co przed chwilą usłyszałaś. Nie wiedziałaś co masz powiedzieć i co zrobić. Z zamyślenia wyrwały cię słowa chłopaka.
- Rozumiem. To ja już pójdę.
Wysilił się na uśmiech ,ale widziałaś w jego oczach łzy. Odwrócił się i zaczął iść w przeciwnym kierunku.
- Zaczekaj! - złapałaś go za nadgarstek,a ten odwrócił się i popatrzył na ciebie - ja ……. Ja też cię kocham
W dowód tego, co powiedziałaś złączyłaś wasze usta w nieśmiałym pocałunku. Kiedy do J-Hoona dotarło to, co właśnie się dzieje, odwzajemnił pocałunek. Oderwaliście się dopiero wtedy kiedy zabrakło wam powietrza. Obydwoje poszliście do ciebie do domu i na samym wejściu wasza babcia była uśmiechnięta od ucha do ucha tak sama jak dziadek.
- No w końcu się odważyliście zrobić pierwszy krok do przodu – powiedziała babcia, a ty i J-hoon zaczerwieniliście się.
-------------------------------
Przepraszam że dopiero teraz ale mam dużo ocen do poprawienia z dwóch przedmiotów :/ Mam nadzieje że się spodoba i za jakieś błędy które się pojawiły przepraszam :P
wtorek, 23 grudnia 2014
sobota, 15 listopada 2014
"Niesamowity odcień czerwonego" część 9 i powrót :D
Więc witam was kochani po długiej przerwie , była mi ona bardzo potrzebna. Od razy piszę, że pracuję nad zamówieniem i zakończeniem tego opowiadania .
Nie przynudzam już dłużej i życzę miłego czytania i proszę o komentarz bo to nie boli a ja się czuję weselsza.
___________________________________________ ( JongUp POV) - Ale to twój telefon , Yongguk hyung ma do ciebie sprawę. - No tak ... ale ... no proszę tylko ten jeden raz - urwał, składając ręce. - No dobra .. ale wisisz mi przysługę - powiedziałem zrezygnowany i przyłożyłem do ucha komórkę naciskając ''odbierz''. - Himie wiem, że jesteś na mnie obrażony i zły za to co ci zrobiłem i za to jakim kompletnym chamem byłem, ale mam do ciebie wielką prośbę. Możesz ugotować powitalny obiad jutro? - WOW teraz już wiem dlaczego nasz lider jest raperem, powiedział to wszystko na jednym wydechu. Szacuneczek dla niego. Ale co to za prośba? - Hyung, a dla kogo ten powitalny obiad jutro? - powiedziałem dalej dziwiąc się z tej niecodziennej prośby. - Upie dlaczego ty .... a dobra nie ważne. No bo jutro Zelo wychodzi z szpitala – właśnie tedy sobie uświadomiłem, że Zelo jest w szpitalu i że jeszcze go nie odwiedziłem...eh..ładny ze mnie przyjaciel... - Ok, to my zrobimy ten obiad. - powiedziałem od razu. - My? Czy ja o czymś nie wiem? - spytał podejrzliwe Hyung, mogę się założyć, że na jego twarzy widniał właśnie wścibski uśmieszek. - No ja i Himchan hyung...... Ałaaa – urwałem, bo poczułem ból na ręce. - Niech zgadnę. Channie ma swoje humorki? Hymm? Hahaha. Dobra. Pogadamy jak przyjadę, wyślij mi listę zakupów w SMSie. - powiedział wyraźnie radosnym tonem. - Ok – rozłączyłem się i spojrzałem pytającym wzrokiem na Himchana. ( Himchan ) - Człowieku czy cię ryli powaliło?! - zacząłem się wydzierać. - Ale o co tobie chodzi słonko? - zapytał niewinnie. - Nie mów tak do mnie! - poczułem, że się czerwienię – Nie wiesz o co mi chodzi?! Prawie powiedziałeś liderowi o nas! I ty mnie się pytasz, o co mi kurwa cho... - nie dane jest mi dokończyć mojego monologu, gdyż Upie złączył nasze usta w słodkim pocałunku. - Przecież i tak się dowiedzą, prędzej czy później – uśmiechnął się lekko i kontynuował czynność. Ludzie wy nawet nie dacie rady wyobrazić sobie, jakie jego usta są cudowne! Kawo przepraszam, ale od dziś jego usta są moim nałogiem nr 1. One są cudne: lekko wilgotne, miękkie, blado różowe i słodkie, a do tego zwinne. Po prostu IDEALNE. - Ummm..... Proszę nie przerywaj - O rany co on ze mną robi?! Przecież ja nigdy o nic nie proszę.' - Jak teraz nie przerwę to skończymy w łóżku i ten twój idealny tyłeczek będzie cię bolał i to cholernie. - Dam radę, a tak w ogóle to dlaczego ja mam być na dole?! - zbuntowałem się. - Bo ty jesteś moją idealną księżniczką, a ja twoim księciem. - wyszczerzy się. - A chcesz się przekonać? -zapytałem poruszając brwiami. - Jeśli to cię ma uszczęśliwiać, możemy spróbować - Aww i znowu jego cudowne usta złączyły się z moimi po raz kolejny.
Nie przynudzam już dłużej i życzę miłego czytania i proszę o komentarz bo to nie boli a ja się czuję weselsza.
___________________________________________ ( JongUp POV) - Ale to twój telefon , Yongguk hyung ma do ciebie sprawę. - No tak ... ale ... no proszę tylko ten jeden raz - urwał, składając ręce. - No dobra .. ale wisisz mi przysługę - powiedziałem zrezygnowany i przyłożyłem do ucha komórkę naciskając ''odbierz''. - Himie wiem, że jesteś na mnie obrażony i zły za to co ci zrobiłem i za to jakim kompletnym chamem byłem, ale mam do ciebie wielką prośbę. Możesz ugotować powitalny obiad jutro? - WOW teraz już wiem dlaczego nasz lider jest raperem, powiedział to wszystko na jednym wydechu. Szacuneczek dla niego. Ale co to za prośba? - Hyung, a dla kogo ten powitalny obiad jutro? - powiedziałem dalej dziwiąc się z tej niecodziennej prośby. - Upie dlaczego ty .... a dobra nie ważne. No bo jutro Zelo wychodzi z szpitala – właśnie tedy sobie uświadomiłem, że Zelo jest w szpitalu i że jeszcze go nie odwiedziłem...eh..ładny ze mnie przyjaciel... - Ok, to my zrobimy ten obiad. - powiedziałem od razu. - My? Czy ja o czymś nie wiem? - spytał podejrzliwe Hyung, mogę się założyć, że na jego twarzy widniał właśnie wścibski uśmieszek. - No ja i Himchan hyung...... Ałaaa – urwałem, bo poczułem ból na ręce. - Niech zgadnę. Channie ma swoje humorki? Hymm? Hahaha. Dobra. Pogadamy jak przyjadę, wyślij mi listę zakupów w SMSie. - powiedział wyraźnie radosnym tonem. - Ok – rozłączyłem się i spojrzałem pytającym wzrokiem na Himchana. ( Himchan ) - Człowieku czy cię ryli powaliło?! - zacząłem się wydzierać. - Ale o co tobie chodzi słonko? - zapytał niewinnie. - Nie mów tak do mnie! - poczułem, że się czerwienię – Nie wiesz o co mi chodzi?! Prawie powiedziałeś liderowi o nas! I ty mnie się pytasz, o co mi kurwa cho... - nie dane jest mi dokończyć mojego monologu, gdyż Upie złączył nasze usta w słodkim pocałunku. - Przecież i tak się dowiedzą, prędzej czy później – uśmiechnął się lekko i kontynuował czynność. Ludzie wy nawet nie dacie rady wyobrazić sobie, jakie jego usta są cudowne! Kawo przepraszam, ale od dziś jego usta są moim nałogiem nr 1. One są cudne: lekko wilgotne, miękkie, blado różowe i słodkie, a do tego zwinne. Po prostu IDEALNE. - Ummm..... Proszę nie przerywaj - O rany co on ze mną robi?! Przecież ja nigdy o nic nie proszę.' - Jak teraz nie przerwę to skończymy w łóżku i ten twój idealny tyłeczek będzie cię bolał i to cholernie. - Dam radę, a tak w ogóle to dlaczego ja mam być na dole?! - zbuntowałem się. - Bo ty jesteś moją idealną księżniczką, a ja twoim księciem. - wyszczerzy się. - A chcesz się przekonać? -zapytałem poruszając brwiami. - Jeśli to cię ma uszczęśliwiać, możemy spróbować - Aww i znowu jego cudowne usta złączyły się z moimi po raz kolejny.
niedziela, 26 października 2014
Ogłoszenie parafialne nr2
Przepraszam, że nic nie dodaje przez tak długi czas, ale nie mam czasu :'(
Blog oficjalnie zostaje zawieszony do odwołania.
A przez ten czas zbieram zamówienia :)
Blog oficjalnie zostaje zawieszony do odwołania.
A przez ten czas zbieram zamówienia :)
niedziela, 5 października 2014
'Niesamowity odcień czerwonego'' część 8
Przepraszam za to że nie dodawałam nic przez dłuży czas , ale jakoś tak nie miałam weny i też czasu mi brakowało. To jest prze ostatni rozdział tego opowiadania a później będę dodawać same scenariusze albo One Shoty . Nie będę dłużej nudziła i życzę miłego czytania moich wypocin ( o ile jeszcze ktoś to czyta :P ) :***
____________________________________________
(Yongguk )
Pacjent z sali 150 wybudził się z śpiączki! -zwróciłem się krzykiem do pielęgniarki, a ona szybko pobiegła do sali, w której jest Zelo. - Himchan, ty debilu odbierz !- krzyknąłem do telefonu, jakby to mogło mi pomóc, a pacjenci, którzy byli na korytarzu patrzyli na mnie jak na chorego psychicznie. Dobra jak on nie odbiera to do niego napiszę wiadomość!
( Himchan )
Co się dzieje? To sen? Trzymam JongUp na swoich kolanach i darzymy się pieszczotami. Na pewno się za chwilę obudzę, ale ja nie chcę! Dlaczego? Prawdę mówiąc, to nie wiem. Strach? Strach przed utratą?
- Upie?
- Hymm?
- Też ci się wydaje, że to takie nie realne? Uszczypnij mnie bo jakoś nie wierzę.
- A ja mam lepszy pomysł, księżniczko. - popstrzył sie na mnie z tym jego charakterystycznym zadziornym, ale niewinnym uśmiechem
Co on ma na myśli? Nie, spokojnie... Himchan, to tylko twoja wyobraźnia. On wcale nie ociera się o twoje krocze... to, to, to jest tylko głupi sen.
- Teraz już wiesz czy to sen czy nie ? - Spytał się mnie przegryzając swoją dolną wargę.
- Amm to chyba jednak sen, Upie. - wyszczerzyłem się
- Ygrr uduszę kiedyś tego idiotę – powiedział, układając usta łagodny uśmiech i składając pocałunek na mojej szyi
- Czy ty mówisz o mnie?
- Oczywiście, że nie ! Mówię o naszym kochanym liderze, który kurde musi dzwonić, wtedy kiedy jesteśmy zajęci. - wskazał na telefon
- Yongguk dzwoni ?! - dopiero teraz usłyszałem dźwięk melodii, którą sobie ustawiłem jako na dzwonek. Nie myśląc zwaliłem Upa z kolan i podbiegłem do aparatu. Jednak przypominając sobie jak mają się sprawy między mną, a Yonggukiem, odwróciłem się do młodszego – Ehhemm..odbierzesz...
- Ale to twój telefon, Yongguk hyung ma sprawę do ciebie – powiedział ze zdziwieniem.
- No tak...ale..no...proszę tylko ten raz – złożyłem ręce.
- No dobra...ale wisisz mi przysługę – powiedział i wziął ode mnie komórkę
____________________________________________
(Yongguk )
Pacjent z sali 150 wybudził się z śpiączki! -zwróciłem się krzykiem do pielęgniarki, a ona szybko pobiegła do sali, w której jest Zelo. - Himchan, ty debilu odbierz !- krzyknąłem do telefonu, jakby to mogło mi pomóc, a pacjenci, którzy byli na korytarzu patrzyli na mnie jak na chorego psychicznie. Dobra jak on nie odbiera to do niego napiszę wiadomość!
( Himchan )
Co się dzieje? To sen? Trzymam JongUp na swoich kolanach i darzymy się pieszczotami. Na pewno się za chwilę obudzę, ale ja nie chcę! Dlaczego? Prawdę mówiąc, to nie wiem. Strach? Strach przed utratą?
- Upie?
- Hymm?
- Też ci się wydaje, że to takie nie realne? Uszczypnij mnie bo jakoś nie wierzę.
- A ja mam lepszy pomysł, księżniczko. - popstrzył sie na mnie z tym jego charakterystycznym zadziornym, ale niewinnym uśmiechem
Co on ma na myśli? Nie, spokojnie... Himchan, to tylko twoja wyobraźnia. On wcale nie ociera się o twoje krocze... to, to, to jest tylko głupi sen.
- Teraz już wiesz czy to sen czy nie ? - Spytał się mnie przegryzając swoją dolną wargę.
- Amm to chyba jednak sen, Upie. - wyszczerzyłem się
- Ygrr uduszę kiedyś tego idiotę – powiedział, układając usta łagodny uśmiech i składając pocałunek na mojej szyi
- Czy ty mówisz o mnie?
- Oczywiście, że nie ! Mówię o naszym kochanym liderze, który kurde musi dzwonić, wtedy kiedy jesteśmy zajęci. - wskazał na telefon
- Yongguk dzwoni ?! - dopiero teraz usłyszałem dźwięk melodii, którą sobie ustawiłem jako na dzwonek. Nie myśląc zwaliłem Upa z kolan i podbiegłem do aparatu. Jednak przypominając sobie jak mają się sprawy między mną, a Yonggukiem, odwróciłem się do młodszego – Ehhemm..odbierzesz...
- Ale to twój telefon, Yongguk hyung ma sprawę do ciebie – powiedział ze zdziwieniem.
- No tak...ale..no...proszę tylko ten raz – złożyłem ręce.
- No dobra...ale wisisz mi przysługę – powiedział i wziął ode mnie komórkę
niedziela, 21 września 2014
'Niesamowity odcień czerwonego'' część 7
( Himchan )
Po moich przemyśleniach ruszyłem w stronę pokoju Moon'a. Muszę go zapytać. Dupa raz się żyje najwyżej mnie odrzuci. Zapukałem i otworzyłem drzwi.
- Upie? - zapytałem, wyrywając młodszego z zadumy.
-Tak Himchan hyung?
- Odpowiesz na moje pytanie? Ale szczerze, dobrze? - zapytałem z małą niepewnością w głosie.
- Dobrze – widziałem, ze był zdezorientowany
- Kochasz mnie? - wypaliłem z siebie te słowa, tak prosto z mostu. Nastała między nami niezręczna cieczą. Czułem strach...bałem się . Czego? Jednej rzeczy, odrzucenia mnie.
- Mogę ci coś pokazać? To będzie moja odpowiedz, szczera odpowiedz – Uppie powiedział spokojnym głosem.
- Ymm... tak?- czułem dezorientacje,bo... co on chce pokazać? Bo jeśli znowu chce się ze mnie śmiać, że ma lepszy kaloryfer albo robić sobie ze mnie żarty, to obiecuję, że go własnymi rękami uduszę! - To co chcesz mi pokazać? - powiedziałem lekko odchylając się do tyłu, gdyż Jongup, nic nie mówiąc, przybliżył się do mnie bardzo, ale to BARDZO blisko, aż zrobiło mi się gorąco i moje serce zaczęło dudnić jak oszalałe? Chciałem coś powiedzieć, ale nagle poczułem na moich ustach czyjeś wargi. Takie miękkie, trochę wilgotne. Boże jak ta osoba niesamowicie całuje! Nie myśląc zbyt dużo zarzucam ręce na jego szyję i pogłębiam nasz pocałunek. Nie czekając na zaproszenie sam wpycham język do jego jamy ustnej i zaczynam gładzić nim jego podniebienie. Nagle czuję, że odrywa się od mnie, zapewne aby złapać trochę powietrza
- Ymmm.... - drapię się po głowie zmieszany
- No co ? Myślałeś, że będę ciebie całował cały czas?- zaśmiał się lekko
- Eee...no..właściwe..to..tak myślałem..ech..nieważne - wstałem z łóżka, na którym jeszcze przed chwilą siedziałem z Jongup'em, z zamiarem jak najszybszego wyjścia z pokoju, ale poczułem, że zaciska wokół mojego nadgarstka mocny uścisk.
- To dobrze myślałaś księżniczko – uśmiechał się nonszalancko
-Nazwiesz mnie tak jeszcze raz, a twoje wnętrzności będą rozr.... - nie dokończyłem, bo młodszy złożył delikatny pocałunek na moich ustach
- Och, dobrze, dobrze....w każdym razie, chyba już wiesz jaka jest odpowiedź, prawda?
- Cóż, biorąc pod uwagę fakt jak się zachowałeś i co się tutaj przed chwilą sta.... - i znowu nie było mi dane dokończyć zdania, ponieważ znowu poczułem jego usta na swoich, a po chwili oddałem się magii tego pocałunku.
( Bang )
Siedziałem cały czas na krześle koło łóżka, nieprzytomnego Zelo, trzymając jego rękę.
- Youngguk hyung? - usłyszałem cichy, ochrypły szept – Gukkie, jesteś tutaj? - Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że Zelo do mnie mówi i to nie jest sen. Mimo eksplodujących we mnie emocji i szczęścia, postanowiłem zachować spokój.
- Tak, jestem tu, odpoczywaj – powiedziałem spokojnie, delikatnie się uśmiechając
-Ja...hyung....kocha..
- Ja ciebie też... – odpowiedziałem, nie pozwalając mu skończyć wypowiedzi. Jello spojrzał na mnie szerokimi oczami, po czym uśmiechnął się. - A teraz śpij, musisz wydobrzeć – pogłaskałem jego dłoń.
- Dobrze - odpowiedział i zamknął oczy. poczekałem, aż zaśnie i szybko wybiegłem prosto do dyżurki i w między czasie stając się dodzwonić do Himchana.
- Pacjent z sali 150 wybudził się z śpiączki -zwróciłem się krzykiem do pielęgniarki,a szybko pobiegła do sali, w której jest Zelo.
Po moich przemyśleniach ruszyłem w stronę pokoju Moon'a. Muszę go zapytać. Dupa raz się żyje najwyżej mnie odrzuci. Zapukałem i otworzyłem drzwi.
- Upie? - zapytałem, wyrywając młodszego z zadumy.
-Tak Himchan hyung?
- Odpowiesz na moje pytanie? Ale szczerze, dobrze? - zapytałem z małą niepewnością w głosie.
- Dobrze – widziałem, ze był zdezorientowany
- Kochasz mnie? - wypaliłem z siebie te słowa, tak prosto z mostu. Nastała między nami niezręczna cieczą. Czułem strach...bałem się . Czego? Jednej rzeczy, odrzucenia mnie.
- Mogę ci coś pokazać? To będzie moja odpowiedz, szczera odpowiedz – Uppie powiedział spokojnym głosem.
- Ymm... tak?- czułem dezorientacje,bo... co on chce pokazać? Bo jeśli znowu chce się ze mnie śmiać, że ma lepszy kaloryfer albo robić sobie ze mnie żarty, to obiecuję, że go własnymi rękami uduszę! - To co chcesz mi pokazać? - powiedziałem lekko odchylając się do tyłu, gdyż Jongup, nic nie mówiąc, przybliżył się do mnie bardzo, ale to BARDZO blisko, aż zrobiło mi się gorąco i moje serce zaczęło dudnić jak oszalałe? Chciałem coś powiedzieć, ale nagle poczułem na moich ustach czyjeś wargi. Takie miękkie, trochę wilgotne. Boże jak ta osoba niesamowicie całuje! Nie myśląc zbyt dużo zarzucam ręce na jego szyję i pogłębiam nasz pocałunek. Nie czekając na zaproszenie sam wpycham język do jego jamy ustnej i zaczynam gładzić nim jego podniebienie. Nagle czuję, że odrywa się od mnie, zapewne aby złapać trochę powietrza
- Ymmm.... - drapię się po głowie zmieszany
- No co ? Myślałeś, że będę ciebie całował cały czas?- zaśmiał się lekko
- Eee...no..właściwe..to..tak myślałem..ech..nieważne - wstałem z łóżka, na którym jeszcze przed chwilą siedziałem z Jongup'em, z zamiarem jak najszybszego wyjścia z pokoju, ale poczułem, że zaciska wokół mojego nadgarstka mocny uścisk.
- To dobrze myślałaś księżniczko – uśmiechał się nonszalancko
-Nazwiesz mnie tak jeszcze raz, a twoje wnętrzności będą rozr.... - nie dokończyłem, bo młodszy złożył delikatny pocałunek na moich ustach
- Och, dobrze, dobrze....w każdym razie, chyba już wiesz jaka jest odpowiedź, prawda?
- Cóż, biorąc pod uwagę fakt jak się zachowałeś i co się tutaj przed chwilą sta.... - i znowu nie było mi dane dokończyć zdania, ponieważ znowu poczułem jego usta na swoich, a po chwili oddałem się magii tego pocałunku.
( Bang )
Siedziałem cały czas na krześle koło łóżka, nieprzytomnego Zelo, trzymając jego rękę.
- Youngguk hyung? - usłyszałem cichy, ochrypły szept – Gukkie, jesteś tutaj? - Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że Zelo do mnie mówi i to nie jest sen. Mimo eksplodujących we mnie emocji i szczęścia, postanowiłem zachować spokój.
- Tak, jestem tu, odpoczywaj – powiedziałem spokojnie, delikatnie się uśmiechając
-Ja...hyung....kocha..
- Ja ciebie też... – odpowiedziałem, nie pozwalając mu skończyć wypowiedzi. Jello spojrzał na mnie szerokimi oczami, po czym uśmiechnął się. - A teraz śpij, musisz wydobrzeć – pogłaskałem jego dłoń.
- Dobrze - odpowiedział i zamknął oczy. poczekałem, aż zaśnie i szybko wybiegłem prosto do dyżurki i w między czasie stając się dodzwonić do Himchana.
- Pacjent z sali 150 wybudził się z śpiączki -zwróciłem się krzykiem do pielęgniarki,a szybko pobiegła do sali, w której jest Zelo.
'Niesamowity odcień czerwonego'' część 6
( Yongguk )
- Lekarza! Szybko do sali numer 150 proszę! - krzyczę, a po dwóch minutach zjawia się koło mnie lekarz i pielęgniarka i wypytują się mnie co się stało.
- Proszę się uspokoić i powiedzieć nam co się stało, bo nie będziemy nic zrobić - nosz kurna ta pielęgniarka jaja sobie ze mnie robi czy co?!
- Już mówiłem, że jak zwykle siedziałem na krześle koło łózka i trzymałem jego rękę kiedy on nagle odwzajemnił mój uścisk. - boże błagam niech to głupia baba coś zrobi!
- Dobrze teraz możemy spokojnie stwierdzić, że pana przyjaciel - no niestety TYLKO przyjaciel - ma szanse na wybudzenie się. Podobno jak ktoś jest w śpiące doskonale wszystko słyszy, co się wokół niego dzieje, proszę niech będzie przy nim ktoś z rodziny cały czas.
- Niestety, ale on nie ma rodziny. - mówiąc to, odwracam głowę w bok.
- Zmarli?
- Tak w wypadku samochodowym – odpowiadam nie patrząc w jej oczy.
-A jest pan w stanie się zaopiekować nim? - no proszę pani gdyby tylko pani wiedziała, co ja do niego czuję nie było by tego pytania.
- Tak oczywiście, jeśli będę czuł jakąś potrzebę snu i takie tam, to zadzwonię do przyjaciół i oni się nim zajmą.
( Himchan )
Szczerze to aż wstydzę się tego, że chciałem aby Zelo zniknął z tego świata. Yongguk kocha jego, nie mnie. Powinienem się z tym pogodzić. Ja byłem przez tyle lat byłem zauroczony Yonggukiem, że nie zwracałem uwagę na Jongupa i to był mój błąd. Zawsze gdy coś mnie trapiło, Uppie widział to i chciał ze mną o tym porozmawiać, a gdy nie chciałem rozmów, on starał się mnie pocieszyć, opowiadając jeden z tych banalnych kawałów lub wygłupiając się. O dziwo zawsze działało. Nawet teraz, potrafił mnie pocieszyć. Tak, to był błąd, że nie nigdy wcześniej nie popatrzyłem mu w oczy, bo zauważyłem w jego oczach strach, niepokój oraz miłość. Miłość do mnie. Miłość na którą nie zasługuję.
( Jongup )
Oj Himie, ty nawet nie wiesz jak bardzo mocnym uczuciem ciebie darzę. Nie masz pojęcia jak cierpię kiedy widzę, że uśmiechasz się kiedy koło ciebie pojawia Gukie, a gdy ja przychodzę nagle zakładasz swoją maskę bez uczuć. Nie wiesz jak cierpię, kiedy się smucisz i kiedy widzę łzy w twoich oczach. To tak bardzo mnie boli ... Proszę przestań się od mnie odsuwać to najgorsze co możesz mi zrobić. - Upie? - słyszę głos hyunga, który wyrywa mnie z zamyślenia.
- Tak, Himchan hyung?
- Odpowiesz na moje pytanie? Ale szczerze, dobrze? - pyta z niepewnością.
- Dobrze – odpowiadam, czując niepokój.
- Kochasz mnie ?
sobota, 20 września 2014
One Shot : Prawdziwy przyjaciel a może ktoś więcej ?
Od razu przepraszam, że tydzień temu nic nie dodałam i nie mam nic na swoją obronę . Przepraszam także Maria Timm Wilczek Heedo dla której jest ten One Sot i mam nadzieje, że się spodoba i wybaczy mi, że musiała tak długo na niego czekać :(
Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania bo to nie boli :)
_______________________
________- miejsce na imię Gram sobie spokojnie na pianinie i płaczę. Płaczę, ponieważ moja druga połówka mnie zdradziła. Nie wychodzę z domu od tygodnia, mój telefon dzwoni co chwilę, ktoś codziennie puka do moich drzwi. Nie wytrzymuję w końcu odbieram telefon -Halo ______? dlaczego wcześniej nie odbierałaś ? - odzywa się głos po drugiej stronie - ….- nic nie mówię bo nie mam sił na to - Jesteś tam ? - pyta, a ja zaczynam znowu płakać - za chwilę u ciebie będę. - rozłączył się Jaki on jest kochany, zawsze mogę na niego liczyć. To właśnie on dzwonił do mnie codziennie, kilkadziesiąt razy. Heedo odkąd go znam zawsze się o mnie martwił i podnosił mnie na duchu kiedy się pokłóciłam z chłopakiem. Może wydawać się to dziwne ale mojego Oppę poznałam w wesołym miasteczku. *trzy lata temu* Idę z czterema butelkami picia do stolika, przy którym siedzą moje przyjaciółki, aż tu nagle ktoś na mnie wpada i rozlewa na nas napoje. - Ummm przepraszam nie chciałem – mówi speszony chłopa - Nic się nie stało - uśmiecham się delikatnie - Jak to nic? Masz cały mokry podkoszulek, przecież możesz zachorować! - To nic takiego ty też masz mokry podkoszulek. Poczekaj tutaj na mnie chwilę. Nie czekając na jego odpowiedz pobiegłam do stolika, gdzie czekały na mnie przyjaciółki - _______ gdzie są nasze napoje i dlaczego jesteś mokra? - pytają lustrując mnie z góry na dół - Ciekawa historia wiąże się z tym dziewczyny – śmieję się - ale opowiem wam ją kiedy indziej może jutro, bo teraz uciekam. - Gdzie?! - spytała się moja ukochana trójka - Jak to gdzie, do domu. Jakoś mi się nie chcę być chorą. - Ok to idź.. - To paaa dziewczyny - pomachałam im na pożegnanie i ruszyłam do chłopaka, który stał tam, gdzie doszło do ''wypadku''. Ok _______ musisz znaleźć w sobie odwagę i mu powiedzieć, że teraz idziecie do twojego domu żeby .... Kurde jak by to powiedzieć, żeby to nie wyglądało dwuznacznie? - Ok już jestem - To co teraz robimy ? - Idziemy do mnie chodź - błagam tylko nie pomyśl sobie coś, czego nie powinieneś... - Okej, ale rozbierać się to ja nie będę – pokazał mi swoje śnieżnobiałe ząbki w szerokim uśmiechu - Mam taką nadzieję – przewróciłam oczami i ruszyłam Kiedy szliśmy do mojego domu, który dzielę z bratem dowiedziałam się jak ma na imię i że jest w zespole, w którym jest jeszcze pięciu innych chłopaków. - No to jesteśmy już -Serio? -Tak, a co? - pytam wpuszczając go do domu - Ymmm mieszkam nie daleko... - To fajnie, a teraz ściągaj ten podkoszulek, a ja idę po poszukać tobie jakiś inny. -No dobra... Kiedy ściągnął podkoszulek, aż prawie pisnęłam cicho i właśnie wtedy mój kochany braciszek musiał wrócić - _____ co tutaj się dzieje ?! - Dzień dobry - Przywitał się Heedo z moim braciszkiem - Nie dla ciebie dobry ,bo cię zaraz zabiję - Nikt nikogo nie będzie zabijał! - popatrzyłam na brata z mordem w oczach - Może ta sytuacja wygląda dwuznacznie, ale to jest po prostu mój KOLEGA - powiedziałam to słowo trochę głośniej - ma wybrudzony podkoszulek, gdyż ja wylałam na niego sok i zaproponowałam, że wypiorę jego podkoszulek ,a dam twój w tym czasie. Więc kochany braciszku przynieś mu podkoszulek, a ty mi daj ten splamiony, bo chcę go wyprać. *teraźniejszość* Kiedy tak przypominałam sobie ten dzień zadzwonił dzwonek. -_______ otwórz proszę wiem, że tak jesteś! Otworzyłam mu drzwi i nagle poczułam, że tracę grunt pod nogami. (Heedo) -_______ otwórz proszę wiem, że tak jesteś! Jest udało się, otworzyła mi . o nie nie nie tylko nie to. Zanim zdążyłem przejść przez próg ona zasłabła i poleciała na mnie. 1 godzinę później (ty) - Co się stało? - pytam otwierając oczy i rozglądając się po salonie - Zemdlałaś. - stwierdza - Czy ty coś w ogóle jadłaś przez ten czas? -Ymmm jak tak teraz o tym myślę, to jakoś tak nie miałam na nic ochoty oppa. - Ehh – wzdycha - Zrobiłem zakupy kiedy spałaś i trochę ogarnąłem ten chlew - Jaki chlew? - pytam i przypominam sobie jak wyglądał mój domu wcześniej, a jak teraz - O nie nie będziesz udawać, że było tutaj czysto – chłopak śmieje się - _____ ? -Tak ? - Wiem, że to może za wcześnie jak dla ciebie, ale ja już tak nie mogę ,raz się żyje .. No bo ja...ja ciebie kocham On mnie kocha? I co ja teraz mam zrobić? Co mam teraz mu powiedzieć? - Już idę jutro przyjdę do ciebie, żeby zrobić coś do jedzenia – widocznie speszony Heedo podrapał się po głowie i ruszył do drzwi. Pobiegłam za nim i chwyciłam go za rękę. - Zostań .... proszę ... zostań ze mną Oppa bo ja ... ja ciebie też kocham. - po tych słowach Heedo złączył nasze usta w słodkim pocałunku.
Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania bo to nie boli :)
_______________________
________- miejsce na imię Gram sobie spokojnie na pianinie i płaczę. Płaczę, ponieważ moja druga połówka mnie zdradziła. Nie wychodzę z domu od tygodnia, mój telefon dzwoni co chwilę, ktoś codziennie puka do moich drzwi. Nie wytrzymuję w końcu odbieram telefon -Halo ______? dlaczego wcześniej nie odbierałaś ? - odzywa się głos po drugiej stronie - ….- nic nie mówię bo nie mam sił na to - Jesteś tam ? - pyta, a ja zaczynam znowu płakać - za chwilę u ciebie będę. - rozłączył się Jaki on jest kochany, zawsze mogę na niego liczyć. To właśnie on dzwonił do mnie codziennie, kilkadziesiąt razy. Heedo odkąd go znam zawsze się o mnie martwił i podnosił mnie na duchu kiedy się pokłóciłam z chłopakiem. Może wydawać się to dziwne ale mojego Oppę poznałam w wesołym miasteczku. *trzy lata temu* Idę z czterema butelkami picia do stolika, przy którym siedzą moje przyjaciółki, aż tu nagle ktoś na mnie wpada i rozlewa na nas napoje. - Ummm przepraszam nie chciałem – mówi speszony chłopa - Nic się nie stało - uśmiecham się delikatnie - Jak to nic? Masz cały mokry podkoszulek, przecież możesz zachorować! - To nic takiego ty też masz mokry podkoszulek. Poczekaj tutaj na mnie chwilę. Nie czekając na jego odpowiedz pobiegłam do stolika, gdzie czekały na mnie przyjaciółki - _______ gdzie są nasze napoje i dlaczego jesteś mokra? - pytają lustrując mnie z góry na dół - Ciekawa historia wiąże się z tym dziewczyny – śmieję się - ale opowiem wam ją kiedy indziej może jutro, bo teraz uciekam. - Gdzie?! - spytała się moja ukochana trójka - Jak to gdzie, do domu. Jakoś mi się nie chcę być chorą. - Ok to idź.. - To paaa dziewczyny - pomachałam im na pożegnanie i ruszyłam do chłopaka, który stał tam, gdzie doszło do ''wypadku''. Ok _______ musisz znaleźć w sobie odwagę i mu powiedzieć, że teraz idziecie do twojego domu żeby .... Kurde jak by to powiedzieć, żeby to nie wyglądało dwuznacznie? - Ok już jestem - To co teraz robimy ? - Idziemy do mnie chodź - błagam tylko nie pomyśl sobie coś, czego nie powinieneś... - Okej, ale rozbierać się to ja nie będę – pokazał mi swoje śnieżnobiałe ząbki w szerokim uśmiechu - Mam taką nadzieję – przewróciłam oczami i ruszyłam Kiedy szliśmy do mojego domu, który dzielę z bratem dowiedziałam się jak ma na imię i że jest w zespole, w którym jest jeszcze pięciu innych chłopaków. - No to jesteśmy już -Serio? -Tak, a co? - pytam wpuszczając go do domu - Ymmm mieszkam nie daleko... - To fajnie, a teraz ściągaj ten podkoszulek, a ja idę po poszukać tobie jakiś inny. -No dobra... Kiedy ściągnął podkoszulek, aż prawie pisnęłam cicho i właśnie wtedy mój kochany braciszek musiał wrócić - _____ co tutaj się dzieje ?! - Dzień dobry - Przywitał się Heedo z moim braciszkiem - Nie dla ciebie dobry ,bo cię zaraz zabiję - Nikt nikogo nie będzie zabijał! - popatrzyłam na brata z mordem w oczach - Może ta sytuacja wygląda dwuznacznie, ale to jest po prostu mój KOLEGA - powiedziałam to słowo trochę głośniej - ma wybrudzony podkoszulek, gdyż ja wylałam na niego sok i zaproponowałam, że wypiorę jego podkoszulek ,a dam twój w tym czasie. Więc kochany braciszku przynieś mu podkoszulek, a ty mi daj ten splamiony, bo chcę go wyprać. *teraźniejszość* Kiedy tak przypominałam sobie ten dzień zadzwonił dzwonek. -_______ otwórz proszę wiem, że tak jesteś! Otworzyłam mu drzwi i nagle poczułam, że tracę grunt pod nogami. (Heedo) -_______ otwórz proszę wiem, że tak jesteś! Jest udało się, otworzyła mi . o nie nie nie tylko nie to. Zanim zdążyłem przejść przez próg ona zasłabła i poleciała na mnie. 1 godzinę później (ty) - Co się stało? - pytam otwierając oczy i rozglądając się po salonie - Zemdlałaś. - stwierdza - Czy ty coś w ogóle jadłaś przez ten czas? -Ymmm jak tak teraz o tym myślę, to jakoś tak nie miałam na nic ochoty oppa. - Ehh – wzdycha - Zrobiłem zakupy kiedy spałaś i trochę ogarnąłem ten chlew - Jaki chlew? - pytam i przypominam sobie jak wyglądał mój domu wcześniej, a jak teraz - O nie nie będziesz udawać, że było tutaj czysto – chłopak śmieje się - _____ ? -Tak ? - Wiem, że to może za wcześnie jak dla ciebie, ale ja już tak nie mogę ,raz się żyje .. No bo ja...ja ciebie kocham On mnie kocha? I co ja teraz mam zrobić? Co mam teraz mu powiedzieć? - Już idę jutro przyjdę do ciebie, żeby zrobić coś do jedzenia – widocznie speszony Heedo podrapał się po głowie i ruszył do drzwi. Pobiegłam za nim i chwyciłam go za rękę. - Zostań .... proszę ... zostań ze mną Oppa bo ja ... ja ciebie też kocham. - po tych słowach Heedo złączył nasze usta w słodkim pocałunku.
niedziela, 7 września 2014
Ogłoszenie parafialne numer 1
Uwaga uwaga !
Niestety , ale mam wrednego młodszego brata i usunął mi kolejny rozdział oraz One Shota ale nie bujdzie się ludzie bo mam to wszystko napisane w zeszycie ( mądra ja xD ). Posty będę dodawać co tydzień w sobotę albo w niedzielę ponieważ mam strasznie dużo nauki a rok szkolny dopiero się zaczął :(
poniedziałek, 1 września 2014
'Niesamowity odcień czerwonego'' część 5
A oto pięty rozdział opowiadania życzę miłego czytania i proszę o komentowanie :)
( Zelo )
Boję się. Tak bardzo się boje, że nigdy już nie zobaczę jego uśmiechniętej twarzy. Mimo, że list był położony na pralce nie mam pewności czy go przeczytasz. Najbardziej tego się boję. Wciąż chodzę przez korytarze pełne lustr. Gdzie nie spojrzę, widzę lustra, a w nich odbicie mojej sylwetki. Zaczynam biec myślą , że to mi pomoże wydostać się stąd. Kiedy biegnę, w lustrach nie widzę już swojej sylwetki całej we krwi, tylko wspomnienia moje i Yongguka. Wspomnienia te są dobre jak i te złe.
( Himchan )
Martwię się o Yongguka, ale nie mogę spojrzeć mu w oczy. Po prostu nie potrafię. Tak bardzo go kocham, że zaczynam go nienawidzić. Nie wiem jak to możliwe, ale z dnia na dzień uświadamiam jaki byłem głupi. Próbowałem wszystkiego aby się we mnie zakochał. Pokazywałem nasze wspólne zdjęcia z dzieciństwa, starałem się, żeby był o mnie zazdrosny , pocieszałem go kiedy ten głupi szczeniak znów coś głupiego palną, a nawet szukałem fanficków o naszej dwójce ( oczywiście +18 ) i mu czytałem. Zawsze się zastanawiałem dlaczego jest ich tak mało , zazwyczaj znajdywałem: Bang Zelo i Himchan Jongup. Kiedy czytałem opowiadanie o mnie i Upie puszczałem buraka albo miałem nie mały problem w spodniach. Jak teraz rozmyślam to on zachowywał się wobec mnie jak Yongguk do Zelo. Zawsze mogłem mu się wyżalić, porozmawiać i nawet mogłem spać razem z nim w jednym łóżku. Zauważyłem, że kiedy przytulałem się do Banga, on miał w oczach smutek i może była też tam jakaś cząstka żalu. Nazywam się Himchan i pierwszy raz od dłuższego czasu chyba czuję coś więcej do drugiej osoby niż przyjaźń i nie jest to lider zespołu.
( Youngguk )
Siedzę na krześle obok łóżka szpitalnego, na którym leży najbliższa osoba mojemu sercu. Nie ma z nim żadnego kontaktu od czterech dni. Jestem zły. Zły na siebie, że nie zauważyłem. Zły na siebie, że do tego dopuściłem. Zły na siebie, że nie mogę dla niego nic zrobić. Trzymam jego chłodną dłoń w swoich i nagle czuję, że się poruszył. Patrzę w nasze dłonie i czekam, aby zrobił to znowu. Boję się, że przez to, że nie śpię mam jakieś halucynacje. Nie, jednak nie mam, splótł swoje palce z moimi, a ja wybiegam na korytarz.
- Lekarza! Szybko do Sali numer 150 proszę! - Krzyczę, a obok mnie po dwóch minutach zjawia się koło mnie lekarz i pielęgniarka i wypytują się mnie co się stało .
( Zelo )
Boję się. Tak bardzo się boje, że nigdy już nie zobaczę jego uśmiechniętej twarzy. Mimo, że list był położony na pralce nie mam pewności czy go przeczytasz. Najbardziej tego się boję. Wciąż chodzę przez korytarze pełne lustr. Gdzie nie spojrzę, widzę lustra, a w nich odbicie mojej sylwetki. Zaczynam biec myślą , że to mi pomoże wydostać się stąd. Kiedy biegnę, w lustrach nie widzę już swojej sylwetki całej we krwi, tylko wspomnienia moje i Yongguka. Wspomnienia te są dobre jak i te złe.
( Himchan )
Martwię się o Yongguka, ale nie mogę spojrzeć mu w oczy. Po prostu nie potrafię. Tak bardzo go kocham, że zaczynam go nienawidzić. Nie wiem jak to możliwe, ale z dnia na dzień uświadamiam jaki byłem głupi. Próbowałem wszystkiego aby się we mnie zakochał. Pokazywałem nasze wspólne zdjęcia z dzieciństwa, starałem się, żeby był o mnie zazdrosny , pocieszałem go kiedy ten głupi szczeniak znów coś głupiego palną, a nawet szukałem fanficków o naszej dwójce ( oczywiście +18 ) i mu czytałem. Zawsze się zastanawiałem dlaczego jest ich tak mało , zazwyczaj znajdywałem: Bang Zelo i Himchan Jongup. Kiedy czytałem opowiadanie o mnie i Upie puszczałem buraka albo miałem nie mały problem w spodniach. Jak teraz rozmyślam to on zachowywał się wobec mnie jak Yongguk do Zelo. Zawsze mogłem mu się wyżalić, porozmawiać i nawet mogłem spać razem z nim w jednym łóżku. Zauważyłem, że kiedy przytulałem się do Banga, on miał w oczach smutek i może była też tam jakaś cząstka żalu. Nazywam się Himchan i pierwszy raz od dłuższego czasu chyba czuję coś więcej do drugiej osoby niż przyjaźń i nie jest to lider zespołu.
( Youngguk )
Siedzę na krześle obok łóżka szpitalnego, na którym leży najbliższa osoba mojemu sercu. Nie ma z nim żadnego kontaktu od czterech dni. Jestem zły. Zły na siebie, że nie zauważyłem. Zły na siebie, że do tego dopuściłem. Zły na siebie, że nie mogę dla niego nic zrobić. Trzymam jego chłodną dłoń w swoich i nagle czuję, że się poruszył. Patrzę w nasze dłonie i czekam, aby zrobił to znowu. Boję się, że przez to, że nie śpię mam jakieś halucynacje. Nie, jednak nie mam, splótł swoje palce z moimi, a ja wybiegam na korytarz.
- Lekarza! Szybko do Sali numer 150 proszę! - Krzyczę, a obok mnie po dwóch minutach zjawia się koło mnie lekarz i pielęgniarka i wypytują się mnie co się stało .
niedziela, 31 sierpnia 2014
''Niesamowity odcień czerwonego'' część 4
*Godzinę później *
( Yongguk )
''Dlaczego to zrobiłeś, Zelo? To przez jakąś nie odwzajemnioną miłość ? Zauważyłem, że nie zrobiłeś sobie jakiś kresek, jak to zwykle robiłeś tylko dwa serca połączone ze sobą. Dobrze, że Himchan… Właśnie Channie mi wcisną jakąś kopertę do bluzy.''
Szybko wyciągam list, rozrywam kopertę i zaczynam czytać
*List *
Kochany Bangie,
Ja już tak nie mogę. Nie mogę na Ciebie patrzeć codziennie i nie móc Ciebie pocałować. Kocham Cię tak bardzo, ale wiem, że nigdy ze mną nie będziesz, z takim dzieckiem jak ja. Dobrze wiem, że byłeś przy mnie z litości. Może tam gdzie trafię będzie mi dobrze, w końcu będę z moją rodziną. Widzimy się ostatni raz do widzenia Yongguk. Pamiętaj. kocham Cię nigdy nie wyrzucę Ciebie z mojego serca.
*Koniec listu *
Nie tylko nie to. On chciał popełnić samobójstwo przez mnie. Nie mogę w to uwierzyć …i...i...On mnie kocha?!
( Himchan )
- Yongguk on jest jeszcze dzieckiem. Skąd on może wiedzieć czy jest zakochany czy tylko zauroczony?!
- Himchan przestań lekarz powiedział mi, że jego organizm walczy, że chce żyć! To coś znaczy i nie obchodzi mnie to, że ty w to nie wierzysz. Ważne jest to, że ja w to wierzę.
- Ty debilu jak możesz?! To ja zawsze byłem przy tobie kiedy potrzebowałeś pomocy, to ja zrywałem sobie nocki, żeby ciebie pocieszać, a nie ten dzieciak! Jeszcze tego nie zauważyłeś?!
– Ok. Himchan, uspokój się, bo za chwile się rozryczysz i rozmażesz makijaż – Yongguk próbuje posadzić mnie na krześle, ale ja stawiam opór.
- Nie rozumiesz tego? To ja ciebie kocham, a nie on ! – O nie tylko nie to . Za późno, zacząłem ryczeć.
-Nienawidzę tego gówniarza, bo mi ciebie zabrał, Gukkie – popatrzyłem na niego i widzę szok w jego oczach, spuszczam głowę.
- Chanie … Ja nic nie zauważyłem…. Przepraszam – o Boże teraz wyglądasz tak niewinnie , że mógł bym w to uwierzyć – Ja myślałem, że jesteś moim przyjacielem i dlatego to robisz.
- No właśnie jestem dla ciebie TYLKO przyjacielem, ale ty dla mnie znaczysz coś więcej niż przyjaciel. - Co ja zrobiłem, miało to inaczej wyglądać. Inaczej miałem mu powiedzieć to co do niego czuję
( Yongguk )
Nie, tylko nie to. Mój najlepszy przyjaciel się we mnie zakochał, a ja tego nie zauważyłem. jaki ja byłem ślepy. Jeśli on sobie coś zrobi nigdy tego sobie nie wybaczę.
( Zelo )
Gdzie ja jestem? Jest tutaj tak bardzo jasno i pełno luster jest. Ja chcę wracać do hyungów ! Yongukkie-hyung, proszę Cię zabierz mnie do domu .
_________________
Dziękuję za komentarz pod wcześniejszym postem i nadal zachęcam do komentowania . Komentarze od was są dla mnie motywacją do dalszego pisania . Jeśli ktoś by chciał jakiś scenariusz albo One Shota niech napisze w komentarzu z kim a postaram się szybko go dodać :)
( Yongguk )
''Dlaczego to zrobiłeś, Zelo? To przez jakąś nie odwzajemnioną miłość ? Zauważyłem, że nie zrobiłeś sobie jakiś kresek, jak to zwykle robiłeś tylko dwa serca połączone ze sobą. Dobrze, że Himchan… Właśnie Channie mi wcisną jakąś kopertę do bluzy.''
Szybko wyciągam list, rozrywam kopertę i zaczynam czytać
*List *
Kochany Bangie,
Ja już tak nie mogę. Nie mogę na Ciebie patrzeć codziennie i nie móc Ciebie pocałować. Kocham Cię tak bardzo, ale wiem, że nigdy ze mną nie będziesz, z takim dzieckiem jak ja. Dobrze wiem, że byłeś przy mnie z litości. Może tam gdzie trafię będzie mi dobrze, w końcu będę z moją rodziną. Widzimy się ostatni raz do widzenia Yongguk. Pamiętaj. kocham Cię nigdy nie wyrzucę Ciebie z mojego serca.
*Koniec listu *
Nie tylko nie to. On chciał popełnić samobójstwo przez mnie. Nie mogę w to uwierzyć …i...i...On mnie kocha?!
( Himchan )
- Yongguk on jest jeszcze dzieckiem. Skąd on może wiedzieć czy jest zakochany czy tylko zauroczony?!
- Himchan przestań lekarz powiedział mi, że jego organizm walczy, że chce żyć! To coś znaczy i nie obchodzi mnie to, że ty w to nie wierzysz. Ważne jest to, że ja w to wierzę.
- Ty debilu jak możesz?! To ja zawsze byłem przy tobie kiedy potrzebowałeś pomocy, to ja zrywałem sobie nocki, żeby ciebie pocieszać, a nie ten dzieciak! Jeszcze tego nie zauważyłeś?!
– Ok. Himchan, uspokój się, bo za chwile się rozryczysz i rozmażesz makijaż – Yongguk próbuje posadzić mnie na krześle, ale ja stawiam opór.
- Nie rozumiesz tego? To ja ciebie kocham, a nie on ! – O nie tylko nie to . Za późno, zacząłem ryczeć.
-Nienawidzę tego gówniarza, bo mi ciebie zabrał, Gukkie – popatrzyłem na niego i widzę szok w jego oczach, spuszczam głowę.
- Chanie … Ja nic nie zauważyłem…. Przepraszam – o Boże teraz wyglądasz tak niewinnie , że mógł bym w to uwierzyć – Ja myślałem, że jesteś moim przyjacielem i dlatego to robisz.
- No właśnie jestem dla ciebie TYLKO przyjacielem, ale ty dla mnie znaczysz coś więcej niż przyjaciel. - Co ja zrobiłem, miało to inaczej wyglądać. Inaczej miałem mu powiedzieć to co do niego czuję
( Yongguk )
Nie, tylko nie to. Mój najlepszy przyjaciel się we mnie zakochał, a ja tego nie zauważyłem. jaki ja byłem ślepy. Jeśli on sobie coś zrobi nigdy tego sobie nie wybaczę.
( Zelo )
Gdzie ja jestem? Jest tutaj tak bardzo jasno i pełno luster jest. Ja chcę wracać do hyungów ! Yongukkie-hyung, proszę Cię zabierz mnie do domu .
_________________
Dziękuję za komentarz pod wcześniejszym postem i nadal zachęcam do komentowania . Komentarze od was są dla mnie motywacją do dalszego pisania . Jeśli ktoś by chciał jakiś scenariusz albo One Shota niech napisze w komentarzu z kim a postaram się szybko go dodać :)
''Niesamowity odcień czerwonego'' część 3
( Himchan )
-Otwieraj te drzwi, Bang albo za chwile nie wytrzymam - Uderzyłem go w głowę, Yongguk popatrzył na mnie, a później na drzwi - No kurwa Yongguk jesteś bogaty! Drzwi Ci szkoda? Osoba, którą kochasz siedzi tam i nie wiadomo co robi?! - wydarłem się na cały dom.
( Yongguk )
Zgodnie z tym co powiedział Channie , wyważyłem drzwi... a to co widzę przeraża mnie.. kałuża krwi. Podbiegam szybko do leżącego na podłodze Zelo i sprawdzam jego puls. Ledwo wyczuwalny.
- Himchan, dzwoń po karetkę! - zwracam się do Himchanna i staram zatamować krew wychodzącą z ran Zelo. " Boże proszę cię! Nie odbieraj mi go! Tylko nie mój kochany Jelly! "
( Himchan )
Ten dzieciak nie może jeszcze odejść. Mam wobec niego plany. Szybko dziwonię po karetkę i mówię co się stało oraz podaje im adres naszego dormu. Kiedy wchodzę do łazienki zauważam kopertę na pralce.
-Gukkie, widziałeś tą kopertę - mówiąc biorę ową rzecz do ręki.
- Nie a co?
- Tu jest twoje imię...
- Ok, wezmę to do szpitala i tam przeczytam.
Nosz co ten dzieciak do kurwy nędzy znowu wymyślił?! Znowu będą problemy z reporterami i TS. Same kłopoty z tym dzieciakiem. Ja nie rozumiem Yongguka. Jak on mógł się w nim zakochać. Co on w nim widzi?! Przecież zawsze to ja przy nim byłem od małego, a nie ten gówniarz ! To nie jest fair, bo ja go naprawdę kocham, a Zelo jest tylko nim zauroczony, nienawidzę go!
( Zelo )
Chyba trochę za mocno sobie przeciąłem skórę, ale wszystko doskonale słyszę słowa Gukkie hyunga
- Zelo proszę nie zostawiaj mnie ... Ty nie możesz od mnie teraz odejść ... Ja ... Ja ciebie kocham
Tak długo czekałem na te słowa i wreszcie się doczekałem. Teraz nie mogę do was dołączyć mamo, przepraszam, ale teraz mam powód do życia, mam dla kogo żyć .
-Otwieraj te drzwi, Bang albo za chwile nie wytrzymam - Uderzyłem go w głowę, Yongguk popatrzył na mnie, a później na drzwi - No kurwa Yongguk jesteś bogaty! Drzwi Ci szkoda? Osoba, którą kochasz siedzi tam i nie wiadomo co robi?! - wydarłem się na cały dom.
( Yongguk )
Zgodnie z tym co powiedział Channie , wyważyłem drzwi... a to co widzę przeraża mnie.. kałuża krwi. Podbiegam szybko do leżącego na podłodze Zelo i sprawdzam jego puls. Ledwo wyczuwalny.
- Himchan, dzwoń po karetkę! - zwracam się do Himchanna i staram zatamować krew wychodzącą z ran Zelo. " Boże proszę cię! Nie odbieraj mi go! Tylko nie mój kochany Jelly! "
( Himchan )
Ten dzieciak nie może jeszcze odejść. Mam wobec niego plany. Szybko dziwonię po karetkę i mówię co się stało oraz podaje im adres naszego dormu. Kiedy wchodzę do łazienki zauważam kopertę na pralce.
-Gukkie, widziałeś tą kopertę - mówiąc biorę ową rzecz do ręki.
- Nie a co?
- Tu jest twoje imię...
- Ok, wezmę to do szpitala i tam przeczytam.
Nosz co ten dzieciak do kurwy nędzy znowu wymyślił?! Znowu będą problemy z reporterami i TS. Same kłopoty z tym dzieciakiem. Ja nie rozumiem Yongguka. Jak on mógł się w nim zakochać. Co on w nim widzi?! Przecież zawsze to ja przy nim byłem od małego, a nie ten gówniarz ! To nie jest fair, bo ja go naprawdę kocham, a Zelo jest tylko nim zauroczony, nienawidzę go!
( Zelo )
Chyba trochę za mocno sobie przeciąłem skórę, ale wszystko doskonale słyszę słowa Gukkie hyunga
- Zelo proszę nie zostawiaj mnie ... Ty nie możesz od mnie teraz odejść ... Ja ... Ja ciebie kocham
Tak długo czekałem na te słowa i wreszcie się doczekałem. Teraz nie mogę do was dołączyć mamo, przepraszam, ale teraz mam powód do życia, mam dla kogo żyć .
''Niesamowity odcień czerwonego'' część 2
( Zelo )
''Muszę zjeść choć trochę, żeby Yongguk się nie smucił. Tak, właśnie tak muszę to zrobić, żeby zobaczyć ten powalający na kolana uśmiech hyunga.'' Udało mi się zjadłem już połowę i prawdę mówiąc jest mi niedobrze. Szybko uciekam o łazienki, aby zwrócić zawartość mojego żołądka. Kiedy wychodzę do pokoju widzę, widzę Go.
- Yongguk ja ...
-Pokarz mi ręce. - przerywa mi i mówi z powagą na twarzy. Pokazuję mu swoje ręce, a On delikatnie się uśmiecha. Nie wiem dlaczego, ale jego uśmiech z sekundy na sekundę się powiększa. Mimowolnie sam też się uśmiecham, a On mnie przytula.
- Tęskniłem za twoim szczerym uśmiechem. Boże, moje serce za chwilę wyskoczy mi z klatki piersiowej przez Niego . Mam tylko nadzieję, że nie zauważy jak bardzo na mnie działa.
* Kilka godzin później*
Jest już druga w nocy, a ja nie śpię. Siedzę na parapecie okna w moim pokoju, który z Nim dzielę. Wygląda tak słodko kiedy śpi . Ma lekko uchylone usta, jego oddechy są umiarkowane i lekkie, a w rękach ściska moją maskotkę matoki. Widząc to uśmiecham się i wpatruję w Jego spokojną sylwetkę jeszcze raz. Schodzę z parapetu i podążam do łóżka, aby na chwilę zasnąć, by pozbyć się przynajmniej części worów spod oczu. Zasypiam wpatrując się w ciemność.
Kolejny dzień, kolejne problemy. Kolejny dzień, kolejna chęć zobaczenia tego niesamowitego, żywego czerwonego koloru. Jest dopiero 13, a ja już chcę to kolejny raz zrobić.
''Przepraszam Yonggukkie hyung... ja nie mogę tak dalej, już jestem od tego uzależniony.'' Biorę ostrze do ręki i przykładam je do nadgarstka. Tym razem nie będą to jakieś zwykłe kreski lecz serce. Pokarzę całemu mojemu światu to, co zrobiłem. Może wtedy zrozumie co do niego czuję, dlatego to robię. Słyszę doskonale jego głos, dochodzący zza drzwi, ale nie reaguję . Siedzę już w łazience ponad godzinę i słyszę kolejny głos. Tym razem jest to nasza zespołowa diva - Kim Himchan. Według wielu osób z świata K-POPu jest największą divą na całym świecie.
( Himchan )
-Ile on już tam siedzi ??? - pytam Banga spokojnym głosem, ten gówniarz znowu coś wymyślił, same kłopoty przez niego, gdyby nie to, że chcę naszego małego maknae przelecieć, to w ogóle nie obchodziłoby mnie to, że nie wiadomo co wyprawia w tej łazience
– Bang, kurwa! Odpowiadaj jak się ciebie pytam!!!
- Siedzi tam już ponad godzinę i nic nie mówi. - mówi zmartwionym głosem
- Himchan ja się o niego boję.
- Wiem – klepię go po ramieniu, aby zachować pozory
- Ja też się o niego boję. - kłamię, szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie co się stanie z Zelo, po prostu chcę się z nim trochę pobawić i tyle
– Yongguk..ale czekaj..od godziny? I nic z tym nie robisz?! - co za idiota, niby taki wielki lider, a do niczego się nie nadaje
- No, ale co mam zrobić? - zapytał
- A co jak znowu się pociął? - też wiem o problemie młodego, Yongguk nie mógłby mi nie powiedzieć, w końcu jesteśmy 'przyjaciółmi'
- Ale on obiecał, że już tego nie zrobi – co za matoł, wierzy takiemu dziecku hahahaha
- Otwórz te drzwi, Bang
''Muszę zjeść choć trochę, żeby Yongguk się nie smucił. Tak, właśnie tak muszę to zrobić, żeby zobaczyć ten powalający na kolana uśmiech hyunga.'' Udało mi się zjadłem już połowę i prawdę mówiąc jest mi niedobrze. Szybko uciekam o łazienki, aby zwrócić zawartość mojego żołądka. Kiedy wychodzę do pokoju widzę, widzę Go.
- Yongguk ja ...
-Pokarz mi ręce. - przerywa mi i mówi z powagą na twarzy. Pokazuję mu swoje ręce, a On delikatnie się uśmiecha. Nie wiem dlaczego, ale jego uśmiech z sekundy na sekundę się powiększa. Mimowolnie sam też się uśmiecham, a On mnie przytula.
- Tęskniłem za twoim szczerym uśmiechem. Boże, moje serce za chwilę wyskoczy mi z klatki piersiowej przez Niego . Mam tylko nadzieję, że nie zauważy jak bardzo na mnie działa.
* Kilka godzin później*
Jest już druga w nocy, a ja nie śpię. Siedzę na parapecie okna w moim pokoju, który z Nim dzielę. Wygląda tak słodko kiedy śpi . Ma lekko uchylone usta, jego oddechy są umiarkowane i lekkie, a w rękach ściska moją maskotkę matoki. Widząc to uśmiecham się i wpatruję w Jego spokojną sylwetkę jeszcze raz. Schodzę z parapetu i podążam do łóżka, aby na chwilę zasnąć, by pozbyć się przynajmniej części worów spod oczu. Zasypiam wpatrując się w ciemność.
Kolejny dzień, kolejne problemy. Kolejny dzień, kolejna chęć zobaczenia tego niesamowitego, żywego czerwonego koloru. Jest dopiero 13, a ja już chcę to kolejny raz zrobić.
''Przepraszam Yonggukkie hyung... ja nie mogę tak dalej, już jestem od tego uzależniony.'' Biorę ostrze do ręki i przykładam je do nadgarstka. Tym razem nie będą to jakieś zwykłe kreski lecz serce. Pokarzę całemu mojemu światu to, co zrobiłem. Może wtedy zrozumie co do niego czuję, dlatego to robię. Słyszę doskonale jego głos, dochodzący zza drzwi, ale nie reaguję . Siedzę już w łazience ponad godzinę i słyszę kolejny głos. Tym razem jest to nasza zespołowa diva - Kim Himchan. Według wielu osób z świata K-POPu jest największą divą na całym świecie.
( Himchan )
-Ile on już tam siedzi ??? - pytam Banga spokojnym głosem, ten gówniarz znowu coś wymyślił, same kłopoty przez niego, gdyby nie to, że chcę naszego małego maknae przelecieć, to w ogóle nie obchodziłoby mnie to, że nie wiadomo co wyprawia w tej łazience
– Bang, kurwa! Odpowiadaj jak się ciebie pytam!!!
- Siedzi tam już ponad godzinę i nic nie mówi. - mówi zmartwionym głosem
- Himchan ja się o niego boję.
- Wiem – klepię go po ramieniu, aby zachować pozory
- Ja też się o niego boję. - kłamię, szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie co się stanie z Zelo, po prostu chcę się z nim trochę pobawić i tyle
– Yongguk..ale czekaj..od godziny? I nic z tym nie robisz?! - co za idiota, niby taki wielki lider, a do niczego się nie nadaje
- No, ale co mam zrobić? - zapytał
- A co jak znowu się pociął? - też wiem o problemie młodego, Yongguk nie mógłby mi nie powiedzieć, w końcu jesteśmy 'przyjaciółmi'
- Ale on obiecał, że już tego nie zrobi – co za matoł, wierzy takiemu dziecku hahahaha
- Otwórz te drzwi, Bang
sobota, 30 sierpnia 2014
''Niesamowity odcień czerwonego'' część 1
Hej wszystkim jest to pierwszy rozdział opowiadania ''Niesamowity odcień czerwonego'' mam nadzieję że spodoba wam się to opowiadanie . Życzę miłego czytania , komentarze mile widziane :)
___________
( Zelo )
Całe życie zastanawiałem się jak wygląda niebo i piekło. Nadal się zastanawiam. Co raz częściej chcę to zrobić,o raz częściej chcę zobaczyć ten niesamowity odcień koloru czerwonego. Tak właśnie biorę ostrą żyletkę do ręki, przystawiam do nadgarstka i delikatnie nacinam sobie skórę.
- Ej dzieciaku! Otwieraj te cholerne drzwi od łazienki i to natychmiast!!!
Słyszę głos mojego najlepszego przyjaciela przez drzwi i nic sobie tego robię, choć wiem, że jest wściekły.
Tak wiem, że się o mnie martwi jak przyjaciel, ale ja chcę, żeby się o mnie martwił nie tylko jako o przyjaciela, ale jako kogoś ważniejszego. ''Nie mogę się doczekać, aż zobaczę czerwoną substancję spływającą po moim nadgarstku, ale robię coś, czego nie powinienem. Otwieram drzwi i widzę zmartwioną twarz mojego hyunga.
- Zelo... dobrze wiesz, że nie możesz tego robić, więc powiedz mi dlaczego? Dlaczego się kaleczysz?!
Nic nie mówiąc, przytulam się do niego i wybucham gorzkim płaczem. On jedyny wie, co robię, bo inni członkowie zespołu są za bardzo zajęci sobą, aby zauważyć moje rany na ciele jak i na sercu.
Może zacznę od początku. Jestem maknae zespołu B.A.P, wszyscy mówią do mnie Zelo i kocham Bang Yong Guka. Tak, kocham drugiego chłopaka i właśnie wypłakuję się wtulony w jego tors.
*Dwie godziny później*
- Zelo, musisz coś zjeść, bo inaczej znowu zemdlejesz. - Yongguk mówi do mnie z troską w oczach.
- Hyung ale ja nie czuję głodu!
- Masz to zjeść! Bo jak sam tego nie zjeść będę zmuszony ciebie pokarmić. Idę po picie jak przyjdę mam widzieć jak to wcinasz i koniec. - dodaje i pozastawia mnie, patrzącego się na jego oddalającą się sylwetkę i następnie zamykane drzwi.
( Yongguk )
Boże! Błagam Cię! Pomóż mu, bo on się wykończy za niedługo. Co ja tobie zrobiłem, że ukochana mi osoba to robi?! Już tak długo cierpi, a ja nie wiem dlaczego, z jakiego powodu. Jestem tchórzem. Dlaczego? Dlatego, bo już od dwóch lat zamierzam mu powiedzieć, co do niego czuję, ale nie potrafię tego zrobić.
Nazywam się Bang Yong Guk, jestem liderem zespołu B.A.P i największym tchórzem na świecie.
___________
( Zelo )
Całe życie zastanawiałem się jak wygląda niebo i piekło. Nadal się zastanawiam. Co raz częściej chcę to zrobić,o raz częściej chcę zobaczyć ten niesamowity odcień koloru czerwonego. Tak właśnie biorę ostrą żyletkę do ręki, przystawiam do nadgarstka i delikatnie nacinam sobie skórę.
- Ej dzieciaku! Otwieraj te cholerne drzwi od łazienki i to natychmiast!!!
Słyszę głos mojego najlepszego przyjaciela przez drzwi i nic sobie tego robię, choć wiem, że jest wściekły.
Tak wiem, że się o mnie martwi jak przyjaciel, ale ja chcę, żeby się o mnie martwił nie tylko jako o przyjaciela, ale jako kogoś ważniejszego. ''Nie mogę się doczekać, aż zobaczę czerwoną substancję spływającą po moim nadgarstku, ale robię coś, czego nie powinienem. Otwieram drzwi i widzę zmartwioną twarz mojego hyunga.
- Zelo... dobrze wiesz, że nie możesz tego robić, więc powiedz mi dlaczego? Dlaczego się kaleczysz?!
Nic nie mówiąc, przytulam się do niego i wybucham gorzkim płaczem. On jedyny wie, co robię, bo inni członkowie zespołu są za bardzo zajęci sobą, aby zauważyć moje rany na ciele jak i na sercu.
Może zacznę od początku. Jestem maknae zespołu B.A.P, wszyscy mówią do mnie Zelo i kocham Bang Yong Guka. Tak, kocham drugiego chłopaka i właśnie wypłakuję się wtulony w jego tors.
*Dwie godziny później*
- Zelo, musisz coś zjeść, bo inaczej znowu zemdlejesz. - Yongguk mówi do mnie z troską w oczach.
- Hyung ale ja nie czuję głodu!
- Masz to zjeść! Bo jak sam tego nie zjeść będę zmuszony ciebie pokarmić. Idę po picie jak przyjdę mam widzieć jak to wcinasz i koniec. - dodaje i pozastawia mnie, patrzącego się na jego oddalającą się sylwetkę i następnie zamykane drzwi.
( Yongguk )
Boże! Błagam Cię! Pomóż mu, bo on się wykończy za niedługo. Co ja tobie zrobiłem, że ukochana mi osoba to robi?! Już tak długo cierpi, a ja nie wiem dlaczego, z jakiego powodu. Jestem tchórzem. Dlaczego? Dlatego, bo już od dwóch lat zamierzam mu powiedzieć, co do niego czuję, ale nie potrafię tego zrobić.
Nazywam się Bang Yong Guk, jestem liderem zespołu B.A.P i największym tchórzem na świecie.
Witam
Wiatm na moim blogu! Będę tutaj wstawiać moje opowiadanie/opowiadania. Mam nadzieję, ze się spodobają. Jestem początkująca, więc bądźcie wyrozumiali W moim pierwszym opowiadaniu głównymi bohaterami będą Bang Yongguk oraz Zelo zaapraszam. Enjoy~~~!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)